4 medale Polaków i sensacje na Pucharze Świata Zawodowców w Armwrestlingu

4 medale Polaków w Pucharze Świata Zawodowców w Armwrestlingu. Królem światowego siłowania na ręce wciąż Ukrainiec Andriy Pushkar, aczkolwiek jego dominacja nie jest już tak wyraźna jak rok temu.

Tak może podsumować najważniejszy i najsilniej obsadzony światowy turniej w siłowaniu na ręce, który odbył się w Rumi (woj. Pomorskie). 

Podczas dwudniowych zawodów rywalizowano na lewą i prawą rękę w różnych kategoriach wagowych oraz w kategorii Open. Armwrestling to typowy sport walki, w którym oprócz siły oczywiście decydujące starcie ma technika. 

- Najlepsi zawodnicy na świecie mają opanowanych około 50 różnych technik walki, które dobierają nie tylko według swoich indywidualnych preferencji, ale też dostosowują do stylu walki rywala. W siłowaniu na ręce dozwolone jest podpieranie się nogami o stół, przeciąganie ręki zawodnika, balansowanie ciałem, a nawet popularna „łycha”, którą znamy z podwórkowych zawodów z kolegami i która jak pamiętamy zawsze była zabroniona. W profesjonalnym armwrestlingu ważne jest ustawienie zawodników, właściwe ułożenie dłoni, wszystko po to by każdy miał równe szanse i by uniknąć kontuzji, bo przeciążenia są ogromne. Zawodnikom nie wolno też odrywać łokci od stołu, to jest karane faulem, za dwa faule następuje dyskwalifikacja. Nie wolno też specjalnie rozrywać uchwytu, po rozerwaniu, celowym lub niecelowym, sędzia wiąże dłonie zawodników i następuje tak zwana walka w pasach - opisuje zasady armwrestlingu Igor Mazurenko, prezydent Professional Armwrestling League i prezes Federacji Armwrestling Polska.

W tym roku do Rumi koło Gdyni przyjechało prawie 200 zawodników i zawodniczek z 25 krajów i 6 kontynentów. Polska wystawiła 17-osobową reprezentację. Największe nadzieje medalowe wiązaliśmy z Marleną Wawrzyniak. Zawodniczka klubu Arm Fanatic Sport Grudziądz to najlepsza polska armwrestlerka, mistrzyni świata i zwyciężczyni turnieju Złoty Tur w roku 2012. Marlena nie zawiodła, choć ona sama z pewnością tegorocznej edycji nie będzie wspominać najlepiej. Przez eliminacje kategorii do 65 kg na lewą rękę przeszła jak burza wygrywając wszystkie pojedynki. W finale skrzyżowała dłonie z Yekateriną Lyakhovą. Tej drugiej, z racji tego, że w eliminacjach poniosła jedną porażkę, do zdobycia tytułu potrzebne były dwa wygrane pojedynki finałowe.

Nieoczekiwanie to młoda zawodniczka z Kazachstanu wygrała po emocjonującej i zaciętej walce pierwszy pojedynek i o złocie miała zadecydować dodatkowa walka. W niej było dużo nerwowości, ale to Lyakhova raz oderwała łokieć od poduszki, za drugim razem rozerwała uchwyt chcąc uniknąć porażki i sędziowie orzekli zwycięstwo Marleny Wawrzyniak. Ta cieszyła się niesamowicie, za kulisami udzieliła kilku wywiadów, odbierała gratulacje. Jakież było zdziwienie, gdy po prawie 30 minutach obie zawodniczki zostały ponownie wezwane do stołu.

Okazało się, że Kazachowie złożyli protest, sędziowie go uznali i nakazali powtórzyć walkę. Zapomnieli jednak poinformować o tym polską zawodniczkę, która w momencie gdy wywoływano ją do dodatkowej walki, jadła posiłek w szatni kolację. Marlena zdążyła w ostatniej chwili, ale nie rozgrzana, zdenerwowana, nie wiedząc za bardzo co się dzieje, nie miała szans przeciwstawić się zmotywowanej rywalce i w tych dość kuriozalnych okolicznościach straciła złoty medal. Zapłakana postanowiła zrezygnować rywalizacji na prawą rękę. 

- Taka sytuacja na najważniejszych zawodach na świecie nie powinna mieć miejsca. Nie chcę roztrząsać, czy protest został uznany słusznie czy niesłusznie. Taka była decyzja sędziów i ją akceptuję. Ale nie może być tak, że nic o tym nie wiem i z marszu, bez rozgrzewki, zdekoncentrowana muszę wychodzić do najważniejszej walki w życiu. Równie dobrze mogłam być przecież już w hotelu. Sędziowie powinni dać nam czas na przygotowanie się do tej walki. Nie jestem w stanie mówić, głos mi się łamie, bo postawiłam wszystko na armwrestling, poświęciłam się temu sportowi, a złoto na tym turnieju to moje marzenie. Wycofuję się z rywalizacji na prawą rękę, psychicznie nie dam rady się podnieść do jutra - oznajmiła Marlena Wawrzyniak i jak powiedziała, tak uczyniła. 

Powodów do zadowolenia biało - czerwoni mieli jednak znacznie więcej. W najliczniej i najsilniej obsadzonej kategorii do 78 kg świetnie walczyli bracia Piotr i Dawid Bartosiewicz, obaj z klubu Złoty Tur Gdynia. Ten pierwszy w rywalizacji na lewą rękę zajął trzecie miejsce, ten drugi na prawą rękę był czwarty. 

- Jestem bardzo zadowolony z mojego występu, tym bardziej że dopiero dochodzę do formy po kontuzji. Nie spodziewałem się medalu na lewą rękę, bardziej chciałem ten start potraktować jako przetarcie przed rywalizacją na rękę prawą i zapoznanie się z rywalami. W miarę jednak jak pokonywałem kolejnych rywali i otworzyła się szansa na awans do strefy medalowej to grzech było z niej nie skorzystać. W efekcie mam brąz na lewą, a dzień później na prawą niestety poszło mi gorzej. Byłem zmęczony, a we znaki dało się też zbijanie wagi, bo moją naturalną kategorią wagową jest 86 kg - mówił szczęśliwy Piotr Bartosiewicz. 

Na lewą rękę w kat. Do 95 kg świetnie walczył też Lucjan Fudała. To bardzo utytułowany armwrestler, mający na swoim koncie tytuł mistrza świata. Zawodnik Tytana Jaworzno w eliminacjach toczył bardzo widowiskowe walki pokonując faworyzowanych rywali. Z jedną porażką awansował do półfinału, w którym zmierzył się z Ukraińcem, Vadimem Stetsiukiem. Lucjan świetnie się bronił, ale po 40 sekundach emocjonującej walki rywal w końcu docisnął rękę Polaka do poduszki. Lucjanowi Fudale na pocieszenie został brązowy medal. 

W rywalizacji na prawą rękę Polacy spisali się nieco gorzej. Do strefy medalowej awansowała jedynie Małgorzata Ostrowska (Złoty Tur Gdynia) rywalizująca w kat. do 57 kg. Urodziwa Polka w półfinale przegrała z Dianą Bareevą (Rosja), co dało jej brązowy medal. 

- Przyjechałam do Rumi po medal i cel osiągnęłam. Niedosyt oczywiście jest, bo chciałam poprawić swój wynik z 2006 roku. Wtedy też w tym turnieju byłam trzecia, był to pierwszy medal w polskim, kobiecym armwrestlingu w turnieju zawodowym. Może gdybym nie zbijała wagi ostatnio, to miałabym więcej siły? Nie ma co gdybać, tylko trzeba się cieszyć. To jeden z moich największych sukcesów w karierze. Trenuję armwrestling od 13 lat, mam 6 medali mistrzostw Europy, srebro i brąz z juniorskich mistrzostw świata, a jeszcze wiele przede mną - mówiła Małgorzata Ostrowska.

Tyle o Polakach. Teraz kilka słów o największej gwieździe. Andriy Pushkar z Ukrainy od lat dominuje w najcięższej kategorii wagowej (kiedyś +95 kg, od tego roku +105 kg), a także w królewskiej kategorii Open. W ubiegłym roku Pushkar wygrał na Złotym Turze wszystko co było do wygrania na lewą i prawą rękę. W tym roku jednak już tak łatwo nie było. Ukrainiec w kategorii +105 kg, zarówno na prawą, jak i na lewą rękę musiał uznać wyższość Dmitriya Trubina z Kazachstanu. Trubin radził sobie z największą gwiazdą światowego armwrestlingu tak łatwo, że kibice zastanawiali się, czy Pushkar nie oszczędza po prostu sił na kategorię Open, gdzie do wygrania były największe pieniądze. 

I sądząc po wynikach w kat. Open, tak chyba faktycznie było. W rywalizacji na prawą rękę Pushkar bez problemu kładł kolejnych rywali, by w finale w kilka sekund uporać się z Rosjaninem Vitaliyem Laletinem. Podobnie było dzień wcześniej w rywalizacji na lewą rękę. Tu w finale na Pushkara czekał fenomenalny Oleg Żoch, ale i on nie był w stanie przeciwstawić się utytułowanemu rodakowi. 

Oleg Żoch był jednak największą sensacją i największym bohaterem całego turnieju. Właśnie dzięki postawie w kategorii Open. Ukrainiec startuje tylko na lewą rękę, a jego kategoria wagowa to 78 kg. Od lat w niej dominuje, a prawdziwym wyzwaniem jest dla niego zawsze rywalizacja z dużo cięższymi zawodnikami w kategorii Open. Jakież było zdziwienie rywali i euforia na trybunach, gdy sympatyczny Ukrainiec toczył zacięte, kilkudziesięciosekundowe walki z rywalami o 20-30 kg cięższymi. I wygrywał! 

Kolejno wyższość Żocha musiały uznać takie gwiazdy armwrestlingu, jak Krasimir Kostadinow (105 kg), Dmitriy Pavin (+105 kg), Vitaliy Laletin (105 kg) i w końcu sam Dmitriy Trubin (+105 kg). Pogromcą Żocha okazał się dopiero w finale wspomniany wyżej Andriy Pushkar. 

- To jest właśnie piękno armwrestlingu i najlepszy dowód na to, że niedźwiedzia siła to nie wszystko, a liczy się przede wszystkim technika, która pozwala Dawidowi wygrać z Goliatem. Z pełną świadomością mogę stwierdzić, że armwrestling to najbardziej fair spośród wszystkich sportów walki. Cieszę się, że po raz kolejny światowe gwiazdy przyjechały do niezwykle gościnnego i otwartego na sport miasta jakim jest Rumia. Oczy całego świata skierowane były na to co się w Rumi dzieje, transmisje z zawodów zamówiło 30 stacji telewizyjnych z całego świata - mówi Igor Mazurenko, prezydent Professional Armwrestling League i prezes Federacji Armwrestling Polska. 

Ale to nie koniec armwrestlingowych emocji. Dzisiaj i jutro (21-22 listopada), również w hali MOSiR w Rumi o Puchar Świata rywalizują niepełnosprawni siłacze. Warto przyjść i dopingować, bo jest to pokaz niesamowitego hartu ducha, pokonywania barier i dowód na to, że niemożliwe nie istnieje. 

- Na trening armwrestlingu przyprowadziła mnie mama, gdy miałem 12 lat. Byłem słabym, chorowitym dzieckiem, które nie potrafiło podciągnąć się na drążku. Dwa lata później zdobyłem tytuł mistrza świata juniorów - mówi Konrad Krawczuk, który na co dzień zmaga się z porażeniem mózgowym. - Ten sport uczy i wychowuje, przywraca człowiekowi wiarę w siebie, daje niesamowitą motywację nie tylko do treningu, ale i do życia. W Rumi będę walczył nie tylko dla siebie, ale dobry występ zadedykuję mojemu dziecku, które przyjdzie na świat w grudniu - dodaje Konrad Krawczuk, który trenuje w klubie Złoty Tur Gdynia. 

W rywalizacji sportowców niepełnosprawnych zobaczymy ponad 100 zawodników i zawodniczek z 5 kontynentów. Wstęp na zawody jest bezpłatny. 




Zobacz także:
Puchar Świata Zawodowców i Mistrzostwa Świata Niepełnosprawnych w Armwrestlingu PŚ Zawodowców w Armwrestlingu: wojna amerykańsko-rosyjska w Warszawie PŚ Zawodowców w Armwrestlingu: rosyjski Tytan dominuje

Wasze komentarze
Skomentuj
Dodaj komentarz


O nas | Redakcja | Praca | Partnerzy | Reklama | Kanały RSS |