Daniel Pliński: nie żegnam się z kadrą

Daniel Pliński: nie...
Kontuzja barku wykluczyła najbardziej doświadczonego środkowego reprezentacji Polski z udziału w zbliżających się Mistrzostwach Świata. Daniel Pliński chce jednak jeszcze zagrać w szeregach biało-czerwonych.


- Kto podjął decyzję o tym, że nie pojedzie pan do Italii, pan czy trener Daniel Castellani?

- Trener do końca wierzył, że wygram walkę z czasem. Powiedział, że będzie zwlekał z podjęciem decyzji nawet do 20 września. Jestem za to bardzo wdzięczny Castellaniemu i drugiemu trenerowi Krzysztofowi Stelmachowi, bo pokazali, jak bardzo im na mnie zależy. Dali mi bardzo duży kredyt zaufania. Uznałem jednak, że nie ma sensu czekać. Nie byłbym w stanie dobrze przygotować się do mistrzostw, a nie chciałem jechać na mundial w roli turysty. Nie chciałem blokować miejsca zdrowym chłopakom. Patrykowi Czarnowskiemu będzie teraz łatwiej przygotowywać się do mistrzostw, bo wie, że na pewno pojedzie do Włoch.

- Ci którzy pojadą: Marcin Możdżonek, Piotr Nowakowski i Patryk Czarnowski dadzą sobie radę?

- Umiejętności mają duże. Gorzej z doświadczeniem. O Marcina jestem spokojny, bo grał już w kilku ważnych imprezach. Dla Piotrka i Patryka występy w tak dużym turnieju to nowe wyzwanie. Trzymam za nich kciuki. Są w dobrej formie.

- Lubi pan hazard. Obstawiłby pan w zakładach bukmacherskich medal reprezentacji Polski w mistrzostwach świata?

- Mam zasadę, że siatkówki nie obstawiam. Ale wierzę w medal naszego zespołu. Gdybym miał oceniać tylko elementy taktyczno-techniczne, byłbym spokojny o wynik chłopaków w Italii. Ale oprócz umiejętności, będą potrzebowali dużo szczęścia i zdrowia. Przy tym zwariowanym systemie rozgrywek jeden przegrany mecz w trzeciej fazie turnieju może pozbawić szans na medal. Szansę na podium ma osiem, może nawet dziewięć zespołów. Konkurencja jest ogromna.

- Ma pan już 32 lata. Mecz z Brazylią w Kurytybie był pana ostatnim w reprezentacji?


- Ależ skąd! Powiedziałem trenerowi Castellaniemu, że nie zamierzam żegnać się z drużyną narodową i w przyszłym roku stawię się na zgrupowaniu, jeśli tylko trener zechce mnie powołać. Może się zdarzyć, że chłopaki zdobędą we Włoszech złoty medal i nie wiadomo czy będę wystarczająco dobry, żeby grać w zespole mistrzów świata. Ale nawet wtedy się nie poddam. Nie mówię żegnam, mówię do widzenia.

rozmawiał: Kamil Drąg




Zobacz także:
Daniel Castellani w Zaksie Kędzierzyn-Koźle! Zawodnicy i trener Skry ukarani LŚ: typy Daniela Castellaniego Daniel Castellani: Możemy pokonać Resovię PlusLiga: mecz na szczycie dla Skry PlusLiga: pewne zwycięstwo Skry

Wasze komentarze
Skomentuj
Dodaj komentarz


Kto zdobędzie Puchar Niemiec?
Borussia Dortmund
Bayern Monachium



O nas | Redakcja | Praca | Partnerzy | Reklama | Kanały RSS | Zakłady bukmacherskie

Agencja Reklamowa, Jak sprzedać reklamę , dom reklamy