Źródło: inf. własna,
Autor: Tomasz Jaszczuk, Norbert Szamota,
2008-12-12 19:32:20
Kristian Boskovski dla Sport1.pl: W Polsce są piłkarze lepsi od Torresa!
Sport1.pl rozmawia z Kristianem Boskovskim, pół-Macedończykiem pół-Polakiem. Młody piłkarz opowiada nam o swojej dotychczasowej karierze, oraz o tym dlaczego chce grać dla reprezentacji Polski.
Co Pan robi w Polsce?
Obecnie śledzę polską piłkę i mam z nią związane plany. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że karierę będę kontynuował właśnie w Polsce.
A może Pan nam zdradzić jakieś szczegóły, jakie kluby się Panem interesują?
Generalnie prowadzone są rozmowy z klubami z Jupiler League.
A z polskich klubów któryś jest z Panem w kontakcie?
Prowadzone są rozmowy z kilkoma klubami polskiej ekstraklasy, lecz szczegółowo nie mogę jeszcze nic powiedzieć.
Czy to Pana pierwsze podejście do gry w polskiej Ekstraklasie?
W sumie to nie jest.
Mógłby Pan powiedzieć coś więcej na ten temat? W jakich polskich zespołach grał Pan wcześniej?
W 2004 roku przez krótki okres byłem w Polonii Warszawa, w tamtym czasie dyrektorem sportowym był pan Jerzy Engel, lecz w wieku 16 lat nie czułem się psychicznie przygotowany by grać i mieszkać poza krajem. Pod koniec czerwca byłem na zgrupowaniu GKS Bełchatów. Jednak nie doszliśmy do porozumienia z działaczami klubu.
Czy do Polonii Warszawa ściągnął pana Jerzy Engel czy znalazł się Pan tam w jakiś inny sposób?
Zaprosił pan Jerzy Engel.
A może nam Pan opowiedzieć o swojej karierze w Macedonii?
Moim pierwszym klubem był FK Metalurg Skopje. W wieku 8 lat radziłem sobie bardzo dobrze! Dlatego też zostałem przeniesiony do FK Madzari Solidarnost. Jako 14-letni chłopiec rozegrałem mecz przeciwko bułgarskiemu Botev. Następnie na sezon zostałem wypożyczony do FK Skopje by nabrać doświadczenia. W 2003 roku moje marzenie się spełniło. Zostałem ściągnięty do giganta z ligi macedońskiej FK Rabotnicki Kometal. Jest to wielki macedoński klub o wielkim prestiżu i profesjonalizmie. Temu klubowi zawdzięczam bardzo, bardzo dużo. To właśnie on "wyszlifował" mnie i tutaj dostałem etat. W piłce macedońskiej jest podobnie jak w polskiej. Nadal liczą się kontakty i podobnie jak w Polsce panuje korupcja. Miałem oficjalne oferty z Bayernu Monachium, Aston Villi i greckiego Arisu. Lecz niestety, przez nieprofesjonalizm działaczy, nie mogłem się rozwijać w innym kraju, spełniając swoje marzenia.
Więc działacze zablokowali pańską karierę? Postawili zaporową cenę? Nie pozwolili na transfer do innego klubu?
Sprawa jest prosta. Działacze zachowali się nie tak jak powinni. Z tego powodu czuję wielki żal. W Macedonii marnuje się strasznie dużo talentów. Zawodnicy szybko kończą kariery. A wszystko przez słabą bazę treningową i ogólne warunki, które są o wiele gorsze niż te na zachodzie.
Czy zainteresowanie tych wielkich europejskich drużyn pojawiło się w wyniku dobrych meczów w lidze macedońskiej czy może dzięki występom w europejskich pucharach?
Nie, żaden klub nawet nie był zainteresowany piłkarzem z ligi macedońskiej. Słaby ranking itd. Wszystko zawdzięczam agentowi który dużo „walczył’ i promował mnie w tamtych czasach.
Teraz jest pan tak zwanym wolnym zawodnikiem, piłkarzem bez kontraktu?
Od lata 2008 jestem wolny.
Z Rabotnicki Kometal odszedł Pan po wygaśnięciu kontraktu czy ostatecznie komuś udało się Pana stamtąd wykupić?
Musiałem czekać by umowa wygasła, nie miałem zamiaru grać w Macedonii. Mam duże ambicje i chcę się rozwijać, a Macedonii nie widzę dla siebie przyszłości. Teraz z wolną karta na rękach mam nadzieję i szanse by dostać się do bardzo dobrego klubu. Tam jest moje miejsce.
W korespondencji z nami wspominał Pan o testach w angielskich klubach z Premier League. Może Pan coś o tym powiedzieć?
Byłem w Manchesterze City, lecz nie dostałem możliwości pokazania się trenerowi. Ale ciągle jestem w kontakcie ze scoutem panem Grahamem. Wiedziałem, że kierunek Manchester City będzie trudny. Lecz dostałem obietnicę i jestem z klubem w kontakcie.
Nie boi się Pan, że podpisanie kontraktu z takim klubem jak Manchester City czy Bayern Monachium oznaczałoby dla Pana głównie ławkę rezerwowych? Wielu polskich zawodników po przenosinach do silnego klubu zostawało tylko rezerwowym.
Nie. Nie mam się czego bać. Znam swoje umiejętności, wiem czym dysponuje. Ale na pewno początkowa gra w rezerwach dużo by mi pomogła.
To teraz może z innej beczki. Na jakiej pozycji na boisku czuje się Pan najlepiej?
Jestem napastnikiem. Owszem trener w zależności od danej formacji wystawiał mnie na prawej lub lewej pomocy. Jednak najlepiej czuję się w ataku spełniając moje zadanie. Być bezlitosnym dla przeciwnika, strzelając mu dużo goli - to moje motto.
A ofensywny pomocnik? W polskiej kadrze brakuje kreatywnego środkowego pomocnika. Czy sądzi Pan, że mógłby na tej pozycji wzmocnić drużynę narodową czy jednak wolałby Pan zostać na ataku?
Jasne ze tak. W Polsce brakuje szybkiego i technicznego gracza. Dysponuję tym czego nie ma wielu piłkarzy. Poza tym przecież jestem z pochodzenia Polakiem i czuję, że mogę Polsce pomóc. Tak jak dotychczas robili to Olisadebe czy obecnie Roger.
Czy uważa Pan, że w tej chwili zasługuje na uwagę Leo Beenhakkera i szansę w reprezentacji Polski?
Przypomnę wypowiedź trenera reprezentacji Polski Leo Beenhakkera po ME 08. "Brakuje nam piłkarza takiego jak Villa, Torres lub Cristiano Ronaldo, wtedy moglibyśmy powalczyć". Panie trenerze, nie musi pan narzekać. Są piłkarze w nawet lepszym wydaniu. Skoro nie dajecie im szansy pokazania się to ciężko jest znaleźć drugiego Torresa czy Villę. Ale jestem tego pewny iż w najbliższym czasie zagram w lidze polskiej i bardzo szybko udowodnię swoją przydatność do kadry.
Może nam Pan opowiedzieć o swoich polskich korzeniach? Czy rodzice są Polakami?
Jestem urodzony w rodzinie macedońsko-polskiej. Moja mama jest z pochodzenia Polką a tata Macedończykiem. Urodziłem się w Skopje i moje pierwsze kroki piłkarskie stawiałem w Macedonii. Od dziecka mama opowiadała mi dużo na temat Widzewa grającego w Lidze Mistrzów przeciwko Ipswich Town, o Juventusie za czasów Zbigniewa Bońka. Czuję do rodziców wielki szacunek. Pokazali mi świat, wychowali w dwóch ciekawych kulturach, zapoznając z religią rzymsko-katolicką i sportem. Jako dziecko, dużo przeszedłem. W życiu przechodziłem trudne etapy, dużo rozczarowań. Jestem pewien że zarówno mama jak i tata chcieliby mnie zobaczyć pewnego dnia w telewizji, grającego mecz Mistrzostw Świata w koszulce z orzełkiem na piersi. Nawet mój ojciec (który był maratończykiem i zdobył wiele medali dla Jugosławii) choć jest Macedończykiem, gdy byłem mały wyznał mi, że chciałby mnie widzieć w Europie, grającego dla Polski. Wspominał też czasy Deyny, Górskiego, Lato.
Czy w domu mówiono po polsku?
Mówiono w dwóch językach. Lecz polskiej pisowni i gramatyki się nie uczyłem. Chodziłem do macedońskiej szkoły. Ale w domu z mamą zawsze rozmawialiśmy po polsku. Obchodziliśmy też święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc wg polskiej tradycji.
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, gdzie je Pan spędzi? w Polsce czy w Macedonii?
Chciałbym je spędzić także w Polsce. Nie wiem jeszcze ale na pewno będę tu i tam. Z tego powodu, że moja mama została w Skopje, to odwiedzę ją i zostanę na święta prawosławne, które odbywają się tydzień po katolickich.
Czy mógłby Pan zareklamować się osobom, które nigdy nie widziały Krystiana Boskowskiego na boisku?
Szczerze mówiąc nie lubię się reklamować. Rzeczywistość pokaże ile jestem wart. Przede wszystkim jestem pewny ze moja gra bardzo szybko spotka się z sympatią kibiców. Wkrótce zobaczą Boskovskiego w ataku. Zapewniam, że Polska posiada wielki potencjał i dużą liczbę talentów piłkarskich. Pozostaję więc wspierać biało-czerwonych, odrzucić rozczarowanie, żyć z nadzieją i dobrze dopingować. A wszystko przyjdzie w swoim czasie. W sporcie nie można lekceważyć ludzi, należy też oddzielić sprawy polityczne od sportowych. Jak to mówią ludzie na Bałkanach " po deszczu zawsze wychodzi słońce".
Zobacz także:
Polskie talenty: Kristian Boskovski

Brak komentarzy