Kwalifikacje Ligi Mistrzyń: blamaż mistrzyń Polski

Kwalifikacje Ligi...
W półfinale rozgrywanego w Lublanie turnieju kwalifikacyjnego do Ligi Mistrzyń zawodniczki MKS Selgros Lublin sensacyjnie przegrały z amatorskim zespołem z Włoch - Indeco Conversano.

Niedzielnym rywalem podopiecznych Sabiny Włodek w spotkaniu o trzecie miejsce będzie Iuventa Michalovce, która uległa Krimowi Lublana.

MKS rozpoczął z Weroniką Gawlik w bramce, Aleksandrą Uzar i Dagmarą Nocuń na skrzydłach, Joanną Drabik na kole oraz tercetem rozgrywających Marta Gęga, Kamila Skrzyniarz, Alesia Mihdaliova.

Jako pierwsze na listę strzelczyń wpisały się Włoszki i  jak się okazało,  nie było to wcale jedyne prowadzenie w spotkaniu mistrza Italii. Polki badały rywalki przez kilka początkowych minut i szybko zobaczyły, że ewidentne błędy będą je kosztowały stratą gola nawet w starciu z tak amatorskim przeciwnikiem, którego roczny budżet wynosi raptem 90 tysięcy euro.

W 10. minucie, choć wydaje się to nieprawdopodobne, Conversano prowadziło 5:3.  Gdy po kolejnym oddaniu piłki za darmo, Argentynka Cintia Albertini podwyższyła na 6:3, o czas poprosiła Sabina Włodek.

Po powrocie na boisko Alesia Mihdaliova trafiła tylko w słupek, tymczasem aktywna Laura Celeste Rotondo po raz trzeci wpisała się do protokołu i doprowadziła do sensacyjnego wręcz stanu 3:7. Najlepsza zawodniczka plażowego turnieju w Nowym Sadzie dostała „plastra” w osobie Kamili Skrzyniarz.

Po kwadransie gry trenerka mistrzyń Polski dokonała kilku zmian, bo wynik wciąż był wstydliwy jak na konfrontację dwóch różnych światów. Podbudowane niespodziewanym przebiegiem meczu Włoszki spisywały się nad wyraz dzielnie, szanowały piłkę, a w 19. minucie po trafieniu najstarszej w zespole Eleny Barani prowadziły 9:4!

Naprawdę, nie sposób było znaleźć wytłumaczenie tak fatalnej postawy lublinianek, które nawet jeśli zlekceważyły rywala, powinny były znacznie szybciej włączyć tryb HD, czy jakkolwiek inaczej można byłoby nazwać grę na choćby przyzwoitym poziomie.

Wynik 14:9 po piątej już bramce Rotondo nie był wcale dziełem przypadku. Dopiero w samej końcówce pierwszej odsłony Lublin zdołał zmniejszyć straty do dwóch oczek, ale przegrana pierwszych 30 minut z drużyną, która nie rozegrała nawet jednego sparingu przed zbliżającym się sezonem Serie A, przejdzie do annałów obu klubów.

- Mamy specyficzną obronę, która na razie nie pozwoliła rywalkom na dobre decyzje i czas na wybór rozwiązania akcji - cieszył się w przerwie trener Włoszek, Giuseppe Fanelli.  Jeszcze wtedy nikt nie spodziewał się tego, co wydarzy się w drugiej odsłonie rywalizacji.

Po zmianie stron mistrzynie Polski dość szybko doprowadziły do remisu. Najpierw Joanna Drabik, a potem Alesia Mihdaliova pokonały Martinę Giadę. Co z tego, skoro rywalki odpowiedziały też dwoma skutecznymi akcjami…

Było jeszcze za wcześnie, by powiedzieć, że ten mecz może skończyć się wielką sensacją, lecz postawa Polek nadal zaskakiwała in minus. Na ich pierwsze prowadzenie czekaliśmy mniej więcej tyle, co na podmiejski autobus w dzień świąteczny, bo dopiero w 40. minucie Dagmara Nocuń sprytnie rzuciła na 17:16.

Mistrzynie Polski miały zatem nieco ponad kwadrans, by choć trochę zatrzeć fatalne wrażenie. Trener Fanelli nakazał zespołowi długie akcje, nawet do sygnalizacji gry pasywnej. Włoszki wciąż nie wierzyły w cud, ale jeszcze w 49. minucie remisowały z wielkim faworytem.

Lublinianki wciąż obijały bramkarkę Giadę, grały nerwowo i zaskakująco niepewnie. Powoli stawał przed oczyma koszmar spod Porto, gdy w 2008 nasza reprezentacja przegrała wysoko z Portugalią i nie awansowała do mistrzostw Europy. Duet Rotondo - Durran z łatwością znajdował sposób na lubelską obronę i młodą bramkarkę Aleksandrę Januchtę.

Kubanka Durran w 51. minucie wyprowadziła Indeco na jednobramkowe prowadzenie, a po chwili Włoszki spróbowały nawet wrzutki.

Losy meczu mogła przesądzić Agnieszka Kowalska, ale w sytuacji sam na sam trafiła tylko w słupek! Tymczasem zamiast 27:24 po chwili było 26:26 i pachniało co najmniej dogrywką. Na 100 sekund przed końcem wciąż był remis - po 27. Kozimur podała niedokładnie do kołowej Drabik i było coraz bliżej sensacji.

O czas poprosił trener Giuseppe Fanelli, a nieliczni Słoweńcy obecni na trybunach wyraźnie wspierali Włoszki. Ciemnoskóra Duran mimo rozpaczliwej interwencji Gawlik trafia niewiarygodnie na 27:28!

Na 34 sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry o time-out poprosiła Sabina Włodek. Lublinianki walczyły już tylko i aż o dogrywkę, ale po raz kolejny tego dnia niecelnie podały i straciły piłkę.  Takiego czarnego dnia nie mieliśmy w polskim kobiecym szczypiorniaku od 8 lat. I niech to starczy za komentarz.

MKS Selgros Lublin - Indeco Conversano 27:28 (12:14)

MKS: Gawlik, Januchta - Repelewska 5, Kowalska 4, Kozimur 3, Skrzyniarz 3, Gęga 3, Nocuń 3, Mihdaliova 2, Drabik 2, Uzar 2, Matuszczyk, Rola

Indeco: Giona - Rotondo 9, Durran 8, Barani 3, Babbo 3, Ganga 2, Chiarappa 2, Albertini 1, Di Pietro

Sędziowali: Arthur Brunner i Morad Salah (Szwajcaria)




Zobacz także:
Puchar EHF: MKS Selgros wyeliminowany Puchar EHF: nieznaczna porażka lublinianek w Danii PGNiG Superliga kobiet: Kram Start pokonuje MKS Selgros! PGNiG Superliga kobiet: MKS Selgros zwycięża w hicie 8. kolejki! PGNiG Superliga kobiet: zwycięstwa MKS-u Selgros i Vistalu PGNiG Superliga kobiet: Vistal pokonuje MKS Selgros!

Wasze komentarze
Skomentuj
Dodaj komentarz


O nas | Redakcja | Praca | Partnerzy | Reklama | Kanały RSS |