Źródło: Przegląd Sportowy,
Autor: Martyna Ostrowska,
2009-05-16 00:35:32
Mariusz Wlazły: grać o najwyższe cele

Mariusz Wlazły kolejny sezon zostaje w Skrze Bełchatów. Głównym powodem pozostanie w klubie były problemy zdrowotne oraz chęć zdobycia Ligii Mistrzów w następnym sezonie.
- Rozmowy z panem nie sposób nie zacząć od pytania o zdrowie. Czy z kolanami i mięśniami jest wszystko w porządku?
- Nie jest dobrze, jak zwykle niestety. W poniedziałek zacznę we Wrocławiu dwutygodniową rehabilitację, po której lekarze zadecydują, co ze mną dalej robić. Muszę najpierw przejść pewien etap, a potem czekać, co pokażą wyniki badań kolana. Od nich będzie zależał wybór późniejszej metody leczenia.
- Problem jest poważny?
- Bardzo. Mam nadzieję, że rehabilitacja przebiegnie tak, bym był w stanie normalnie funkcjonować. Liczę, że obędzie się bez operacji, bo to duża ingerencja w organizm. Po takich poważnych zabiegach człowiek nie zawsze wraca do pełni zdrowia. U mnie to wszystko byłoby jeszcze bardziej ryzykowne, bo nie mówimy o prostym zabiegu, zwykłej artroskopii, a o operacji na otwartym kolanie.
- PGE Skra zapewniła panu spokojną rehabilitację i już teraz zaoferowała podpisany w poniedziałek nowy kontrakt, do 2011 roku. Zdrowie było jednym z czynników, który wpłynął na pana decyzję czy też ceni pan sobie wygodne życie w Bełchatowie? Znów nie brakuje opinii, że nie ma pan ambicji i dlatego zostaje w Polsce, zamiast szukać nowych wyzwań w lepszych ligach...
- Długo już jestem w tym klubie i nie chcę go zmieniać. Moja decyzja była przemyślana, jest konsekwencją tego, co się dzieje. Nie mówię tylko o zdrowiu, ale przede wszystkim o tym, że mierzymy w zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Chcemy wygrać te rozgrywki i wierzę, że możemy to zrobić. Każdy z nas chciałby jeszcze mocniej tam zaistnieć i grać o najwyższe cele. Do tego dążymy. Jeśli więc decyzję o pozostaniu w klubie, który się wzmacnia, chce wygrywać w Europie i budować swoją potęgę, ktoś określa jako brak ambicji, to... ja już nie mam argumentów. Ambicję zaś mam.
- A może obawia się pan sprawdzianu we włoskiej Serie A1 lub rosyjskiej Superlidze? Tam miałby pan więcej trudnych meczów, więcej lepszych rywali.
- Wiele klubów z Włoch i Rosji może tylko pozazdrościć Skrze poziomu organizacyjnego i sportowego. Spójrzmy na ostatni sezon, w którym Sparkling Milano wszedł do ligi, a potem zbankrutował. Spytajcie Łukasza Kadziewicza, czy lepiej jest w Polsce, czy tam. Nie obawiam się wyjazdu, ale moje ambicje mogę realizować w Skrze, walcząc o triumf w Lidze Mistrzów i grając tam przeciwko najlepszym zawodnikom świata. Co to za ambicja iść do średniego klubu we Włoszech lub Rosji i bić się o piąte miejsce w lidze? Ja chcę grać o pierwsze miejsce w Europie i Skra daje mi tę możliwość co roku, gwarantuje szansę na taki sukces. Wyjeżdżając, mógłbym nie trafić do Ligi Mistrzów i nie grać przeciwko największym gwiazdom. A ja chcę jeszcze mocniej zaistnieć w najlepszych rozgrywkach i częściej przeżywać takie chwile, jak ta po wyeliminowaniu Dynama Moskwa. Ten zespół przegrał tylko jeden mecz w rozgrywkach, a jednak z nich odpadł. To pokazuje, jaka jest skala ich trudności.
- Ładnie to brzmi, ale panu po prostu odpowiada to, jak troszczy się o pana Skra, jaki parasol nad panem roztacza.
- A co w tym dziwnego? Jeśli gdzie indziej nie dostałbym wsparcia od klubu, to oznaczałoby, że ten klub mnie nie szanuje. Dziwi się pan, że cieszę się, że w Skrze wszyscy pomagają mi dbać o zdrowie? Panu by się to nie podobało? Powtórzę jednak raz jeszcze: widzę możliwość rozwoju w Bełchatowie i dlatego tu zostaję.
- Jako kapitan miał pan wpływ na transfer Jakuba Novotnego? To pana zdaniem drugi atakujący PlusLigi?
- Nie rozpatrywałbym tego w kategoriach jakiegoś rankingu. Facet na pewno jest skuteczny. Pytano mnie, czy widziałbym go w zespole. Jestem zadowolony, że do nas dołączy. Tym bardziej że nie wiadomo, jak długo potrwa moja rehabilitacja. Z Jakubem możemy współpracować przez cały sezon, meczów będzie bardzo dużo, a trener będzie miał furtkę, gdybym ja nie mógł właściwie funkcjonować. Proszę mnie dobrze zrozumieć: nie wykluczam, że Kuba Jarosz też by sobie poradził, ale jemu potrzeba teraz doświadczenia, które Novotny już ma. Przy umiejętnościach, które Kuba u nas udoskonalił, teraz potrzeba mu praktyki i będzie bardzo groźnym siatkarzem. Ale u nas nie miałby miejsca na błędy. Transfer Novotnego i jemu może wyjść więc na dobre, bo zacznie gdzieś regularnie grać.
rozmawiał: Żelisław Żyżyński
Zobacz także:
Spokojna przyszłość Skry
Vemić nowym przyjmującym Friedrichshafen
Kolejne wzmocnienie mistrza Niemiec
LŚ: drugie zwycięstwo biało-czerwonych!
Daniel Castellani: Zagumny, Wlazły i Bąkiewicz zagrają we Wrocławiu
Woicki w Skrze!

Brak komentarzy