Michał Wlazło: Bieganie wprawia w dobry nastrój

Michał Wlazło: Bieganie...
Z Michałem Wlazło, zawodnikiem mieszanych sztuk walki (MMA) wagi ciężkiej, zawodowym Mistrzem Europy K-1 oraz kilkukrotnym mistrzem Polski Muay Thai rozmawiamy o bieganiu, rodzinie oraz zbliżającym się starcie w Runmageddonie Gdynia.

Jesteś zawodnikiem kickboxingu, Muay Thai i MMA. Czy poza sportami walki masz jeszcze czas na inne zainteresowania, pasje?

Ogólnie sport jest moją  pasją i trenuję od zawsze, odkąd pamiętam. Sport daje możliwość sprawdzenia się, niezależnie od tego jaką dyscyplinę będziemy uprawiać. 

Co najbardziej pociąga Cię w sportach walki? Co sprawia, że chcesz się bić? Nie myślałeś nigdy, by wybrać inny sport?

Gdy szukałem swojego miejsca w sporcie to oczywiście próbowałem wielu dyscyplin sportowych. Jedne pasowały mi bardziej, inne mniej, no i okazało się w końcu, że jednak wszystko co związane jest ze sportami walki odpowiada mi najbardziej. W tej dyscyplinie osiągam najwięcej satysfakcji i ona daje mi najwięcej radości z tego co robię.

Bieganie jest integralną częścią przygotowań do walki. Jak dużo biegasz w trakcie treningów?

Szczerze, to do ostatnich walk prawie w ogóle nie biegałem . No może schody jako interwał. Robię za to dużo treningów crossowych i skakanki. Moja waga czyli 120kg, raczej nie daje mi wielkich szans w biegach na długim dystansie. Kiedyś dużo biegałem, ale ze względu na pracę i rodzinę, teraz już nie mam tyle czasu na takie specjalistyczne biegowe treningi. Jeśli więc muszę się przygotować to raczej trenuję kierunkowo pod konkretną walkę. Ale oczywiście rekreacyjnie wciąż lubię sobie potruchtać. W początkowej fazie przygotowań treningi biegowe podnoszą wytrzymałość tlenową. Później przebieżki traktuję bardziej rekreacyjnie, niesamowicie można się wtedy wyciszyć, odreagować stres no i wprawiają mnie w bardzo dobre samopoczucie. 

Jak byś zachęcił ludzi do ruszenia się z foteli i założenia butów biegowych?

Każda aktywność  sportowa jest dobra, ale bieganie jest jednym z najłatwiejszych i dostępnych jej form! Uważam, że zdecydowanie za łatwo przychodzi ludziom wynajdowanie wymówek, a nikt mi nie wmówi, że nie znajdzie czasu, aby 3 razy w tygodniu ruszyć się na godzinę z domu! Podjęcie decyzji o przezwyciężeniu przysłowiowego lenia sprawia, że już jesteśmy w połowie drogi do sukcesu. Tym bardziej, że nie robimy tego dla kogoś, robimy to sami dla siebie. Więc zrób coś dobrego dla siebie.

Pytam, bo wiem, że już niedługo wystartujesz w Runmageddonie Gdynia, a to wymagająca wersja biegowej zabawy. Myślisz, że może być równie dużym wyzwaniem, co walka?

O tak! Myślę, że będzie to dla mnie bardzo duże wyzwanie! Choćby z tego względu, że przystępując do walki w klatko-ringu wiem czego mogę się spodziewać, a Runmageddon to dla mnie całkowita niewiadoma. Na dodatek, nie chciałem iść w minimalizm i mając do wyboru 6 lub 12 kilometrów, zdecydowałem się pobiec na tym dłuższym dystansie. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że trasa będzie dość mocno górzysta (śmiech). Ale jak mówiłem, lubię się sprawdzać i wezmę w nim udział.

Jest jakaś przeszkoda na Runmageddonie, której szczególnie się obawiasz?

Lina! Wciągnąć moje 120kg za pomocą cienkiej i śliskiej liny nie będzie łatwym zadaniem, tu kluczowe będzie opanowanie techniki. Ale dam radę! 

Start w Runmageddonie mają już za sobą m.in. Paweł Nastula i Jan Błachowicz, jak myślisz, co do takiego biegu może przyciągać ludzi trenujących sporty walki?

Na trasie jest wiele przeszkód wymagających sporej siły, charakteru i hartu ducha, czyli to co mamy na co dzień trenując do walki. Na pewno też ciekawość. No i nie jest to zwykły, nudny bieg. Można się ubrudzić błotem i pokonywać bardzo wymyślne przeszkody. Myślę, że w młodości każdy marzył o takim placu zabaw!

A Ty jakie masz oczekiwania po swoim starcie w Runmageddonie?

Porządnie się zmęczyć, świetnie się bawić i dotrzeć do mety w jednym kawałku. Mieć satysfakcję z podjęcia i pokonania tak wymagającego wyzwania. 

Michał, jesteś rodzinnym facetem?

Tak, bardzo! Myślę, że nie ma nic ważniejszego niż rodzina. Wiesz, kariera przemija, uroda przemija, pieniądze przychodzą i odchodzą, a rodzina jest czymś, co będzie zawsze. Nie ma nic ważniejszego niż najbliżsi. Każdy powinien mieć taki azyl, do którego może wrócić i znaleźć oparcie. 

Rządzisz w klatce podczas walk, a kto rządzi u Ciebie w domu? Dajesz radę wykonywać obowiązki domowe typu wymiana żarówki czy naprawa cieknącego kranu?

Bałem się takiego pytania! (śmiech) Nie jestem typem majsterkowicza.  Zawsze odpowiadam, że jest to na mojej  liście. Bo przecież wystarczy facetowi powiedzieć raz, że trzeba wymienić uszczelkę w kranie i nie trzeba tego od razu co pół roku przypominać! (śmiech)

Jaki jest Twój sposób na stres, odreagowanie?

Uwielbiam spędzać czas z rodzina. Aquapark lub rower. Moja recepta na odreagowanie stresu ma w sumie tylko dwa punkty, rodzina i coś związanego z aktywnością fizyczną.

Gdyby Twoja córka któregoś dnia powiedziała: „Tato, chcę walczyć tak jak Ty”. Co byś Jej odpowiedział?

Nigdy w życiu!  Zawsze staram się wspierać córkę w tym co robi, ale w tym przypadku lepiej niech się zajmie czymś dla normalnych ludzi! Coś z czego są pieniądze.

Dziękuję za rozmowę 
Grzegorz Dulnik












Zobacz także:
Gala RXF 25 z walką Wlazło vs Ciumac na żywo w Fightklubie

Wasze komentarze
Skomentuj
Dodaj komentarz


O nas | Redakcja | Praca | Partnerzy | Reklama | Kanały RSS |