Źródło: sport.pl,
Autor: Karolina Breguła,
2011-07-12 14:18:21
Mirosław Przedpełski: nie będę wywierał nacisków
Czy po sukcesie odniesionym przez odmłodzoną reprezentację biało-czerwonych do kadry powrócą weterani?
- Gdy związek zaczynał współpracę z trenerem Anastasim przypuszczał pan, że w drugi weekend lipca zanotujemy taki sukces?
- Powiem nieskromnie, że trochę się znam na siatkówce, bo przecież grałem, ale nie na takim poziomie jak nasi reprezentanci. Menedżerowie oferowali usługi różnych trenerów, przeanalizowaliśmy dokładnie oferty... I wie pan dlaczego wybraliśmy Andreę? Wszyscy warsztatowo byli równi, ale Andrea jest świetnym motywatorem i turniej finałowy pokazał, że tak właśnie jest. Siatkówka jest grą zespołową, w której - kto wie - czy przygotowanie mentalne nie jest najważniejsze.
- Pomyłki sędziowskie były szeroko komentowane. Czy nie ma pan z tego powodu pewnego dyskomfortu?
- To poważny problem, z którym się zmagamy od lat. Trzeba wprowadzić powtórki i nasza liga jest przykładem, że można to zrobić. Działacze FIVB pragną, byśmy opracowali taki system, który mógłby znaleźć zastosowanie. To szalenie kosztowne przedsięwzięcie. „Sokole oko" prędzej czy później będzie wprowadzone w życie.
- Czy zastanawiał się pan nad powrotem naszych asów, wypoczywających lub leczących urazy?
- To zadanie trenera. Nie będę wywierał żadnych nacisków i wykonamy tylko jeden telefon z zapytaniem, jaka jest ich decyzja. Warunek będzie tylko jeden: trzeba respektować regulamin, jaki ustalił Andrea i jaki obowiązuje obecnie w kadrze.
- Nastąpi czas pożegnań?
- Tego nie wiem i poczekajmy dwa tygodnie.
rozmawiał: Włodzimierz Sowiński
Zobacz także:
Zbigniew Bartman: Ten koszmar już się skończył
Andrea Anastasi: Trzeba dawać z siebie wszystko
LŚ: Polska na czele grupy B!
LŚ: Kuba wygrywa z Rosją!
LŚ: ciężka przeprawa Serbów z Japonią
Paweł Zagumny: Zrobię wszystko, by zdobyć medal w Londynie

Brak komentarzy