Mistrz Polski pokazał klasę, wysoka porażka GTK

Mistrz Polski pokazał...
Koszykarskie święto w Gliwicach dla Stelmetu Enea BC Zielona Góra. Jeszcze po pierwszej połowie kibice GTK Gliwice mogli mieć nadzieję na korzystny rezultat, ale po przerwie mistrzowie Polski zagrali koncertowo i odnieśli wysokie zwycięstwo 88:65.

Zgodnie z przewidywaniami mistrz Polski okazał się niezwykle atrakcyjny dla gliwickich kibiców, którzy w komplecie wypełnili halę Łabędź. Koszykarze GTK chcieli im za to podziękować, ale też za wszelką cenę zrewanżować się za pechową porażkę w Zielonej Górze, gdzie nieoczekiwanie mieli doskonałą szansę na sensacyjne zwycięstwo. Początek meczu należał jednak do gości. Po trafieniu z półdystansu Filipa Matczaka zielonogórzanie prowadzili już różnicą sześciu punktów (2:8). Sygnał do odrabiania strat dał Marcin Salamonik, który popisał się skutecznym wejściem pod kosz. Po dobitce Marka Piechowcza gliwiczanie wyrównali (10:10). W tym momencie trener Andrej Urlep posłał do boju kata beniaminka z meczu w pierwszej rundzie, Vladimira Dragicevicia. Czarnogórzec umiejętnie ustawiał się pod koszem i kiedy otrzymywał piłkę był zabójczo skuteczny. Na całe szczęście dla miejscowych ciężar zdobywania punktów wzięli na siebie Quinton Hooker i Lukas Palyza. Po celnym rzucie z półdystansu na tablicy wyników pojawił się kolejny remis (19:19). Ostatecznie kwartę wygrali przyjezdni, po tym jak James Florence ograł Michała Jędrzejewskiego i zdobył punkty spod kosza.

Po wznowieniu gry nadal bardzo dobrze prezentował się Dragicević. Swoje szanse wykorzystywał także Florence, który wyraźnie szybszy od Jędrzejewskiego nie miał problemów z kreowaniem dogodnych sytuacji do zdobywania punktów. Kiedy z pola trzech sekund do kosza trafił Dragicević, Stelmet odskoczył na 10 "oczek" przewagi (21:31). Na całe szczęście serię rywala przerwał w końcu Hooker, który najpierw trafił z półdystansu, a następnie popisał się akcją 2+1. Trener Urlep widząc przewagę swojego zespołu pod koszem nawet po tym jak parkiet opuścił Dragicević zalecił korzystać z usług Adama Hrycaniuka. Reprezentant Polski także nie miał problemów z zamienianiem podać kolegów na punkty (30:39). Wiarę w korzystny rezultat próbował przywrócić Damian Pieloch, ale po chwili tym samym odpowiedział Łukasz Koszarek i ustalił wynik do przerwy (33:42).

Mimo bezpiecznego prowadzenie szkoleniowiec Stelmetu nie był zadowolony z gry swoich podopiecznych. I od początku drugiej połowy oglądaliśmy już zupełnie innego mistrza Polski. Agresywnie broniącego, a przede umiejętnie dzielącego się piłką w ataku. Kolejne "trójki" gości - a było ich aż cztery z rzędu - pozwoliły zbudować przyjezdnym 15-punktową przewagę (42:57). Próbował jeszcze walczyć Hooker, ale osamotniony w swoich działaniach niewiele mógł osiągnąć. Przebudził się także Boris Savović, który zbierał kolejne piłki na atakowanej "desce" i dobijał kolejne rzuty (45:61). GTK jeszcze raz podjęło próbę powrotu do gry, a celne rzuty zza łuku Hookera i Palyzy (55:66).

Wszelka nadzieja zgasła na początku ostatniej części meczu. Mistrz Polski zademonstrował klasę i zdobył 17 kolejnych punktów. Kanonadę rozpoczął Jarosław Mokros, potem dwa razy trafił Koszarek, a następnie koncert dał Przemysław Zamojski. Strzelec wyborowy zaprezentował szeroki repertuar zagrań w ataku i zdobył siedem kolejnych "oczek". Na sam koniec drogę do kosza znalazł Dragicević (55:83). Serią Stelmetu przerwał dopiero Jonathan Williams po ponad pięciu minutach czwartej kwarty. To właśnie Amerykanin wraz z Kacprem Radwańskim zdołali podreperować dorobek GTK. Trener Urlep też już nie chciał forsować swoich najlepszych zawodników i na parkiecie pojawili się zawodnicy dalszego planu, co pozwoliło gliwiczanom nieco zredukować rozmiary porażki.

Po 10 grach na własnym parkiecie GTK rozpoczyna sesję wyjazdową. Zagra kolejno we Włocławku, Toruniu i Ostrowie Wlkp.  

GTK Gliwice - Stelmet Enea BC Zielona Góra 65:88 (19:21, 22:23, 22:25, 10:21)

GTK: Hooker 20 (2x3), Williams 11 (1x3), Piechowicz 2, Salamonik 4, Morgan 10 - Palyza 9 (1x3), Radwański 4, Pieloch 3 (1x3), Zmarlak 2, Jędrzejewski, Ratajczak. Trener Paweł TURKIEWICZ.

Stelmet: Koszarek 10 (2x3), Matczak 5 (1x3), Zamojski 18 (3x3), Savović 13 (1x3), Hrycaniuk 6 - Dragicević 17, Florence 14 (3x3),Mokros 3, Murić 2, Der, Hernandez, Kelati. Trener Andrej URLEP.

Konferencja prasowa:


Skrót meczu:





Zobacz także:
Będzie trzeci mecz o brąz - Wisła wygrała we Wrocławiu Finał nie dla Ślęzy - pozostaje walka o brązowy medal Ślęza przegrała z Artego, ale wciąż jest bliżej finału Kolejne zwycięstwo Ślęzy! Finał na wyciągnięcie ręki Hit dla Anwilu, zwycięstwa Rosy i Asseco

Wasze komentarze
Skomentuj
Dodaj komentarz


O nas | Redakcja | Praca | Partnerzy | Reklama | Kanały RSS |