Pekin 2008: podsumowanie ćwierćfinałów turnieju mężczyzn

Pekin 2008: podsumowanie...
1/4 finału olimpijskiego turnieju mężczyzn przyniosła wiele emocji i jedną dużą niespodziankę.


O największą sensację rundy pokusili się Belgowie, którzy po pełnym dramaturgii meczu wyeliminowali Włochów. Początek nie zapowiadał jednak niespodzianki. Już w 6 minucie groźnie na bramkę Baiiliego uderzał Giovinco, jednak zabrakło mu celności. Z każdą minutą presja na reprezentację "Diabłów" rosła i w 18 minucie ich obrona została ostatecznie przełamana. Faul w polu karnym na Acquafresce poskutkował nie tylko golem z jedenastu metrów Rossiego, ale i czerwoną kartką dla Vermalena. Podwójny cios nie znokautował jednak piłkarzy De Sarta, którzy już sześć minut później wyrównali. Wspaniałą główką popisał się Dembele. Włosi próbowali szybko odzyskać przewagę, ale znów w dogodnej okazji pomylił się Giovinco. Podobnego błędu nie popełnił za to w doliczonym czasie gry pierwszej połowy Mirallas, który wpadł w pole karne i wykorzystując wykrok golkipera posłał piłkę tuż przy słupku. Nieoczekiwanie więc do szatni z prowadzeniem zeszli osłabieni Belgowie. Po zmianie stron pojawiły się kolejne problemy dla ekipy z Beneluksu. Najpierw kontuzji ramienia dostał bramkarz Bailly, a chwilę później kolejny rzut karny wykorzystał Rossi. Tym razem w polu karnym faulowany był De Ceglie. Znów jednak Belgowie się podnieśli, a tym razem Viviano pokonał, po dwójkowej akcji z Vanden Borre, Dembele. Rozbici Włosi nic już nie zrobili by odrobić straty, a zadania na pewno nie ułatwiło im zejście z boiska za czerwoną kartkę pierwszego golkipera. Tym samym niespodzianka stała się faktem.

Powiedzieli po meczu:
Pierluigi Casiragi (trener reprezentacji Włoch):
to rozczarowujący rezultat, ale taka już jest Olimpiada. Zawodnicy walczyli dzielnie i opuścili boisko z podniesionymi głowami. Belgowie byli dzisiaj lepsi, a my nie zagraliśmy tak genialnie, jak zwykle.

Jean Francois De Sart (trener reprezentacji Belgii): piłkarze byli dzisiaj znakomici i zrobili więcej, niż mógłbym od nich oczekiwać. Czerwona kartka na początku meczu potwornie utrudniła nam zadanie, ale graliśmy najlepszym składem i byliśmy wyśmienici w ataku.

Włochy - Belgia 2:3 (1:2)
1:0
Rossi 18'
1:1 Dembele 24'
1:2 Mirallas 45'+
2:2 Rossi 74'
2:3 Dembele 79'

Sędzia: Hector Baldassi

Włochy: Viviano - Motta (81' Consigli), De Ceglie, Criscito, Bocchetti, Nocerino, Cigarini (60' Abate, 83' Candreva), Montolivo, Giovinco, Rossi, Acquafresca
Belgia: Bailly (67' Ma Kalambay) - De Roover, Vermalen, Pocognoli, Simaeys, Haroun, Vertonghen, Martens (64' Vanden Borre), De Mul, Mirallas, Dembele

Czerwone kartki: Vermaelen, Viviano

W drugim ćwierćfinale Kamerun sprawił nieoczekiwanie dużo problemów faworyzowanej Brazylii. Oba zespoły zaczęły mecz asekuracyjnie, ograniczając się do stałych fragmentów gry i prób z dystansu. Ani Ronaldinho, ani Bebbe nie byli jednak tego dnia skuteczni. Mimo dominacji piłkarzy z Ameryki w posiadaniu piłki do 45 minuty nic się w sprawie wyniku nie zmieniło i zawodnicy zeszli na przerwę przy 0:0 na tablicy świetlnej. Po wznowieniu gry znów brutalnością popisał się Baning, który po raz drugi na turnieju wyleciał z boiska za kartki. Gra w przewadze nie wystarczyła jednak Brazylijczykom do strzelenia zwycięskiej bramki. Dopiero w dogrywce udało się pokonać Tignyemba, którego najpierw w sytuacji sam na sam ograł Sobis, a w 105 minucie przypadkowym uderzeniem udem zaskoczył Marcelo. Tym samym "Canarinhos" mogli się cieszyć z nieprzekonującego obserwatorów zwycięstwa z Kamerunem.

Powiedzieli po meczu:
Dunga (trener reprezentacji Brazylii)
: to był ciężki mecz. Zawsze trudno gra się przeciwko Kamerunowi. Przeciwnicy dobrze się bronili i nie pozwalali na wiele naszym atakującym. Wiemy, że nie możemy jednak spodziewać się łatwych potyczek, gdy chcemy sięgnąć po złoto.

Martin Ndtoungou (trener reprezentacji Kamerunu): zagraliśmy dobrze, jeśli pomyśli się o poziomie Brazylii i fakcie, że graliśmy sporo czasu w osłabieniu. Nie przyjechaliśmy tutaj tylko się bronić i można to dostrzec z przebiegu gry.

Brazylia - Kamerun 2:0 (0:0, 0:0)
1:0
Sobis 101'
2:0 Marcelo 105'

Sędzia: Damir Skomina

Brazylia: Renan - Rafinha, Alex Silva, Breno, Marcelo, Hernanes (66' Thiago Neves), Anderson, Lucas, Diego (112' Ramires), Ronaldinho, Sobis (105' Jo)
Kamerun: Tignyemb - Ghomsi, Bikey, Song, Nkolou, Mbia (17' Olle), Songoo (75' Ngal), Chedjou, Baning, Bekamenga (88' Mboua), Bebbe

Czerwona kartka: Baning

Trzeci, afrykański, ćwierćfinał przyniósł równie dużo emocji, co dwa poprzednie. Początek należał do Nigeryjczyków, którzy narzucili rywalom swój styl gry. To z kolei zaowocowało kilkoma dobrymi okazjami. Najpierw niecelnie uderzali Odemwingie i Ajilore, ale już w 44 minucie po podaniu Obinny nie pomylił się pierwszy z wyżej wymienionych. Jego piękny i mocny strzał z pierwszej piłki pozwolił drużynie schodzić na przerwę z prowadzeniem. Po zmianie stron ocknęli się gracze reprezentacji WKS. Wreszcie kibicom pokazał się Kalou, który spudłował z kilku metrów oraz Kone, którego uderzenie z rzutu wolnego sparował bramkarz. W 71 minucie najlepszą do tej pory okazję dla "Słoni" zmarnował Gervinho. Jego potężne uderzenie nie zdołało wpaść do siatki Vanzekina. Niewykorzystane sytuacje zemściły się w 81 minucie, gdy Obinna wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Ogbuke. To podcięło skrzydła zawodnikom trenera Giliego, którzy oddali resztę spotkania bez walki.

Powiedzieli po meczu:
Samson Siasia (trener reprezentacji Nigerii):
jestem zadowolony z moich piłkarzy, bo dzisiaj po raz pierwszy ostatnim czasy zagrali według planu. Jestem zadowolony, że wygraliśmy i że wywalczyliśmy awans do półfinału. To był, jak na razie, nasz najlepszy mecz na tym turnieju.

Gerard Gili ( trener reprezentacji WKS): to był bardzo wyrównany mecz między dwiema ciężko pracującymi jedenastkami. Obie strony miały swoje szanse, ale oni wykorzystali te swoje, a my nie. Nigeria to zespół silny, doświadczony i wygrywający wiele starć. Dla nas to były pierwsze igrzyska i może byliśmy nieco za bardzo podekscytowani.

Nigeria - Wybrzeże Kości Słoniowej 2:0 (1:0)
1:0
Odemwingie 44'
2:0 Obinna 81'

Sędzia: Masoud Moradi

Nigeria: Vanzekin - Apam, Adeleye, Adefemi, Ambrose, Kaita, Ajilore (86' Ekpo), Ogbuke (90' Isaac), Obinna, Okoronkowo (78' James), Odemwingie
WKS: Angban - Wawa (87' Guie-Guie), Diarrassouba (60' Moura - Komenan), Bamba, Angoua, Bagayoko (46' Dja Djedje), Coulibaly, Kone, Kalou, Gervinho, Cisse

Po zaciętym meczu między Argentyną i Holandią do półfinału awansowali ci pierwsi. Już na początku ekipa Sergio Batisty ruszyła do zdecydowany ataków, co szybko zaprocentowało. Vermeer poradził sobie jeszcze z uderzeniami Messiego, Di Marii i Aguero, ale już w sytuacji sam na sam z Lionelem Messim nie miał żadnych szans. Napastnik FC Barcelony pewnie minął golkipera i wpakował piłkę do pustej bramki. Mimo utrzymywania kontroli nad boiskowymi wydarzeniami w 36 minucie Argentyńczycy stracili swoje prowadzenie. Zrykoszetowany strzał z dystansu Sno trafił do Bakkala, który z bliska nie pomylił się i posłał futbolówkę obok słupka. Do 90 minuty kolejne gole nie padły, choć zarówno jedni, jak i drudzy mieli swoje 100% okazje. Dopiero dogrywka i doskonałe podanie na wyjście Messiego w 105 minucie pozwoliły ustalić wynik rywalizacji i wytypować zwycięzcę. Szczęśliwym strzelcem gola okazał się bardzo aktywny Di Maria, który nie popełnił błędu i pokonał bezradnego Vermeena. Tym samym podopieczni trenera Baptisty trafili do 1/2 finału turnieju.

Argentyna - Holandia 2:1 (1:1,1:1)
1:0
Messi 14'
1:1 Bakkal 36'
2:1 Di Maria 105'

Sędzia: Jair Marrufo

Argentyna: Ustari (75' Romero) - Garay, Monzon, Zabaleta, Pareja, Gago, Riquelme, Di Maria (106' Banega), Mascherano, Messi, Aguero (99' Lavezzi)
Holandia: Vermeer - Zuiverloon, Marcellis, Pieters, Jong - A - Pin (107' Sibon), De Guzman, Sno (46' Maduro), Emanuelson, Drenthe (96' Beerens), Bakkal, Babel

Wasze komentarze
Skomentuj
Dodaj komentarz


Kto zdobędzie Puchar Niemiec?
Borussia Dortmund
Bayern Monachium



O nas | Redakcja | Praca | Partnerzy | Reklama | Kanały RSS | Zakłady bukmacherskie

Agencja Reklamowa, Jak sprzedać reklamę , dom reklamy