Podsumowanie drugiej kolejki fazy grupowej EURO 2008

Walka o miejsce w półfinałach trwa w najlepsze a my, nieco subiektywnie, przypominamy, co ciekawego wydarzyło się w drugiej kolejce grupowej Mistrzostw Europy.


Najlepszy mecz:

Łukasz Iwanek: Włochy - Rumunia. Włosi po tym, jak zostali rozgromieni przez Holandię znaleźli się pod ścianą. Z Rumunią zagrali ofensywny futbol, który musiał się podobać. Zasłużyli na zwycięstwo, ale sędzia ich oszukał. Najpierw nieuznana bramka Toniego, a w końcówce rzut karny z kapelusza dla Rumunów. Na szczęście Buffon to obronił i sprawiedliwości stało się za dość. Rumunii jednak wcale nie pozostawali dłużni, odgryzali się i szczególnie w drugiej połowie mieli swoje okazje. Mecz toczony był w bardzo szybkim tempie, obserwowaliśmy akcje z jednej i drugiej strony, dużo strzałów, parady bramkarzy, zażartą walka o piłkę, no i kontrowersje związane z sędziowaniem. Wybrałem ten mecz, a nie Holandia - Francja, bo do samego końca mieliśmy niezwykłe emocje i ogromną dramaturgię.

Norbert Szamota: Francja-Holandia. Sposób w jaki "Oranje" radzili sobie z rywalami był godny podziwu. Kolejny raz ekipa van Bastena popisała się genialnymi podaniami, szybkimi rajdami, dokładnym kryciem i strzałami z gatunku tych niepowtarzalnych. A wszystko przyprawili swoją wolą walki do końca Francuzi.

Najgorszy mecz :

Łukasz Iwanek: Austria-Polska. Najpierw Austriacy bombardowali naszą bramkę, potem Polacy zdobyli bramkę ze spalonego, później długo nic i karny, który przesądził o podziale punktów. To spotkanie było dobre do 30 minuty, gdy Austriacy atakowali. A po strzeleniu bramki przez Polaków obie drużyny grały ospale, w wolnym tempie. To spotkanie było zdecydowanie najsłabszym w drugiej kolejce i jednym z najsłabszych spośród dotychczas rozegranych. Piłkarze często się faulowali, gra była szarpana, mało sytuacji bramkowych, dużo chaotycznej kopaniny.

Norbert Szamota: Względem poziomu najsłabszy był, niestety, mecz Austrii z Polską. Choć akcji z obu stron nie brakowało to dla niezaangażowanych obserwatorów było to po prostu słabiutkie spotkanie. Błędy w technice, taktyce, akcje bez pomysłu i indywidualne pomyłki nie wystawiły dobrej oceny żadnej z jedenastek. A do tego jeszcze sędzia wypaczył wynik, bo powinno być 0:0.

Najlepszy zawodnik:

Łukasz Iwanek: Wesley Sneijder. Kolejny świetny mecz pomocnika reprezentacji Holandii. Znowu był mózgiem swojego zespołu, kreował grę, rozgrywał, harował w defensywie i do tego swoją znakomitą grę przypieczętował w końcówce piękną bramkę. Piłkarz Realu jest po prostu w fantastycznej formie, podobnie zresztą, jak i jego koledzy. Wybrałem Sneijdera po raz drugi, bo zasłużył na to pełną poświęcenia postawą, znakomicie pracował dla zespołu. Może i byli lepsi w tej kolejce, ale mam po prostu słabość do tego piłkarza i jego stylu gry.

Norbert Szamota: Arda Turan. Choć równie mocno pomógł drużynie Italii Gigi Buffon to dokonanie i całokształt pracy na boisku Ardy Turana są nie do przecenienia. Chyba nikt nie spodziewał się, że Turcja ogra gospodarzy a dzięki utalentowanemu pomocnikowi piłkarze Fatiha Tekke sprawili wielką niespodziankę. Do tego warunki atmosferyczne na pewno mu nie pomagały w grze na wysokim poziomie przez pełne 90 minut.

Najgorszy zawodnik:

Łukasz Iwanek: Mariusz Jop. Nie chcę się znęcać nad naszym obrońcą, ale gorszego piłkarza w tej kolejce po prostu nie było. Grał tak, jakby był jednym z piłkarzy reprezentacji Austrii. Równie dobrze mogliśmy wyjść w 10, a braku Jopa nikt by nie odczuł, bo zachowywał się tak, jakby go na boisku nie było. Leo też to zauważył i po przerwie Jop już na boisku się nie pojawił. Pytanie tylko, po co Holender wystawił obrońcę będącego kompletnie bez formy?

Norbert Szamota: Jacek Bąk. Zagrał lepiej niż Jop, ale i tak za słabo, jak na kapitana drużyny i zawodnika, który dowodzi linią obrony na tak wielkim turnieju. Tyle razy ile nie umiał dobrze odebrać piłki ani zastawić skutecznej pułapki na spalonego w meczu z Austrią to nie pomyliłby się nawet reprezentant Kirgistanu (z całym szacunkiem dla ich drużyny narodowej).

Najbardziej niewytłumaczalna sytuacja drugiej kolejki:

Łukasz Iwanek: Kuriozalny komunikat UEFA o karnym w meczu Austrii z Polską. W tym spotkaniu sędzia Webb popełnił w 90. minucie katastrofalny błąd dyktując rzut karny dla gospodarzy po rzekomym faulu Lewandowskiego na Prodlu. Gdyby pan Webb za takie coś podyktował karnego w Premier League to mógłby już kończyć karierę. A tutaj UEFA wydaje komunikat, że karny był jak najbardziej słuszny, że niby to Lewandowski powalił na ziemię Austriaka. Śmiać się człowiekowi chce, gdy się coś takiego czyta. Kompletna farsa. I jak to mamy rozumieć. UEFA, która stoi (?) na straży europejskiej piłki nożnej akceptuje kardynalny błąd sędziego. I jak tu wierzyć, że w piłce jest wszystko uczciwe, skoro "przykład" daje góra.

Norbert Szamota: Tłumaczenia Leo Beenhakkera o dobrym występie naszej drużyny narodowej w meczu z Austrią. "Przecież biegali tyle samo, co rywale" - biegać to każdy umie, ale trzeba to jeszcze robić z głową.

Największe rozczarowanie drugiej kolejki:

Łukasz Iwanek: Postawa mistrzów Europy Greków. W ich grze niewiele się zmieniło w porównaniu z poprzednimi mistrzostwami Europy. W dalszym ciągu grali futbol archaiczny, w którym najważniejsza jest defensywa. Okazało się, że grając w taki sposób kolejnego EURO nie da się wygrać. Grecy z Rosją zagrali tylko odrobinę lepiej niż ze Szwecją. Niby Rehhagel ustawił swój zespół ofensywnie, tylko niewiele z tego wynikało. Mieli problemy ze stwarzaniem sobie sytuacji, ale nie mogło być inaczej, skoro ci piłkarze nie mają pojęcia to atak pozycyjny. To nie jest drużyna, która potrafi odrabiać straty. Po mistrzach Europy można się było spodziewać czegoś więcej. Okazało się, że Grecy pozostali, w tym miejscu, w którym byli w 2004 roku. Wtedy wystarczyło to na zdobycie tytułu. Teraz nie wyszli nawet z grupy. Po prostu świat piłki poszedł do przodu, a Grecy stoją w miejscu.

Norbert Szamota: Postawa reprezentacji Polski. Szkoda wspominać o błędach, beznadziejnym przygotowaniu i braku dobrych akcji z naszej strony. Wypadliśmy blado na tle "śnieżnobiałej" zazwyczaj Austrii.

Największe zaskoczenie in plus drugiej kolejki:

Łukasz Iwanek: Przyznam szczerze, że nie za bardzo liczyłem na Holendrów. Ileż to razy mieli oni znakomitą paczkę, a na wielkich imprezach nic z tego nie wychodziło. Do tego znaleźli się w piekielnie mocnej grupie. Jednak Marco van Basten stworzył znakomity, zgrany zespół. Potrafił swoje gwiazdy skłonić do współpracy na boisku. Wszyscy grają dla zespołu, a popisy techniczne nie są "sztuką dla sztuki", tylko na prawdę przynoszą korzyść drużynie. Holendrzy grają ofensywnie, widowiskowo. Patrzeć na ich grę to ogromna przyjemność. Za słynnym powiedzeniem z ligi koszykarskiej NBA mogę zawołać" "I love this game!"

Norbert Szamota: Dzieło Guusa Hiddinka. Kadra Rosji pozbierała się i wywalczyła cenne trzy punkty w spotkaniu o wszystko z Grecją. Niby obrońcy tytułu grali źle i byli bez formy, ale 3 punkty po klęsce 1:4 to zawsze coś wartego pochwały.

Jedenastka drugiej kolejki:

Łukasz Iwanek: 1-4-3-3
Bramkarz:
Gianluigi Bufon - uratował Włochom remis w meczu z Rumunią broniąc karnego podyktowanego po faulu, którego nie było. Poza tym przez cały mecz spisywał się znakomicie broniąc kilka groźnych uderzeń Rumunów, m.in. Mutu, który znalazł się z nim w sytuacji sam na sam czy Tamasa z rzutu wolnego.

Obrońcy:
Vedran Corluka - obrońca Manchesteru City znowu grał twardo i zdecydowanie, Niemcy sobie przy nim nie pograli, a poza tym podłączał się do akcji ofensywnych,
Joris Mathijsen - pewny punkt obrony drużyny Holandii, uprzykrzał życie Henry'emu i spółce, dobrze czytał grę i rozbijał ataki Francuzów,
Robert Kovac - ostoja defensywy Chorwacji, Niemcy bili głową w twardy chorwacki mur, którego jednym z najważniejszych elementów był Kovac, rozbił on kilka groźnie zapowiadających się ataków rywali,
Konstantin Żirkow - Grecy odbijali się od niego, jak od ściany, pewnymi interwencjami powstrzymywał ataki rywali, a do tego brał udział w akcjach zaczepnych Rosjan, prawdziwy wojownik biegający po całym boisku bez wytchnienia,

Pomocnicy:
Arjen Robben - rzadko się zdarza, by piłkarz, który zagrał 45 minut został umieszczony w jedenastce kolejki. Ale Robben zasłużył sobie na to znakomitą połówką w meczu z Francją. Wszedł na boisku i siła rażenia Holendrów stała się jeszcze bardziej porażająca. Robił z francuskimi obrońcami co chciał, zaliczył asystę i zdobył bramkę,
Wesley Sneijder - kolejny cudowny mecz piłkarza Realu okraszony piękną bramkę,
Deco - bramka i asysta w meczu z Czechami, razem z Ronaldo zapewnili Portugalii trzy punkty. Wszędzie go było pełno, wydzierał piłkę rywalom, inicjował akcje zaczepne. Po słabym sezonie w Barcelonie Deco znowu błyszczy,

Napastnicy:
David Villa - nie tak błyskotliwy, jak w meczu z Rosją, no ale przecież nie zawsze można być tak skutecznym. W meczu ze Szwecją błysnął w ostatniej minucie zdobywając zwycięską bramkę,
Ivica Olic - obrońcy reprezentacji Niemiec nie potrafili zatrzymać napastnika Chorwatów, który znakomity występ ukoronował bramką. Piłka go szukała, cofał się również do środka, podawał do kolegów, mógł zaliczyć asystę albo nawet dwie, gdyby Niko Kranjcar lepiej nastawił celownik,
Luca Toni - znakomity mecz z Rumunią, co chwila dochodził do piłki, głową próbował zaskoczyć Lobonta, jednej bramki sędzia mu niesłusznie nie uznał. Taki Toni musi się podobać, dynamiczny, żywy. Trochę może na wyrost umieszczam go w jedenastce, ale zaimponował mi walecznością i znakomitą grą głową, praktycznie każdy jego kontakt z piłką groził bramką.

Norbert Szamota: 1-3-4-3
Bramkarz:
Gianluigi Buffon - obronił rzut karny i kilka razy uratował swój zespół. To on przedłużył szanse zespołu na awans do ćwierćfinału.

Obrońcy:
Josip Simunic - nawet tak dobrze grający w powietrzu napastnicy, jak Klose i Gomez nie mieli z wysokim defensorem szans. Ostoja linii defensywnej Chorwacji.
Dorin Goian - kierował defensywą Rumunii w spotkaniu z Italią. Choć kilka razy pomogło mu szczęście to w całym meczu zaprezentował się solidnie.
Milan Pranijc - najlepszy lewy obrońca kolejki. Świetny w ofensywie i skuteczny w obronie. Szybki, zwinny i dokładny. Młody i już genialny.

Pomocnicy:
Luka Modric - błyszczał na tle doświadczonego Ballacka. Jak na swój wiek niezwykle opanowany i spokojny w środku pola.
Arjen Robben - gol w jego wykonaniu to prawdziwa piękność. Znów zaskakiwał szybkością i zachwycał techniką.
Rafael van der Vaart - coraz bardziej potwierdza swoją wartość. Najpierw zdominował środek pola z Pirlo i Gattuso a teraz nie dał pograć Toulalanowi, Makelele i Riberiemu.
Marcos Senna - wszędobylski, świetnie ustawiający się i nie pozwalający rozwinąć skrzydeł napastnikom Szwecji. Przeciął, chyba, co drugie podanie i przejął z 75 procent piłek.
Deco – niczym za dawnych lat Portugalczyk rozgrywał piłkę i kierował grą całej drużyny. Zwycięstwo nad Czechami to głównie jego zasługa.

Napastnicy:
David Villa - niesamowita forma strzelca Valencii. Przy akcji z 90 minuty ośmieszył doświadczonych i bardzo silnych środkowych obrońców Szwecji.
Roman Pawljuczenko - młody talent z Rosji potwierdził swoje umiejętności. A łatwo nie było, bo Grecy dysponują całkiem solidną i silną fizycznie obroną.
Luca Toni - miał pecha, bo powinien skończyć mecz z Rumunią z hat-trickiem. Na przeszkodzie stanęli mu jednak bramkarz, sędzia i obramowanie bramki.

Wasze komentarze
Skomentuj
Dodaj komentarz


Inne blogi
Kto zdobędzie Puchar Niemiec?
Borussia Dortmund
Bayern Monachium



O nas | Redakcja | Praca | Partnerzy | Reklama | Kanały RSS | Zakłady bukmacherskie

Agencja Reklamowa, Jak sprzedać reklamę , dom reklamy