Źródło: inf. własna,
Autor: Redakcja,
2008-07-01 22:05:11
Pogadanki o Euro 2008: Dzień 20
Kończymy nasze pogadanki krótką rozprawą nad finałem i poziomem mistrzostw.
Norbert Szamota: Hiszpania Mistrzem Europy. W finałowym meczu podopieczni trenera Aragonesa pokonali Niemców dzięki bramce Torresa. Jak oceniacie sam mecz i ostateczny wynik?
Łukasz Iwanek: Viva Espania! Futbol żyje! Hiszpanie zasłużenie zostali mistrzami Europy. Sam finał nie był zbyt ciekawym widowiskiem. Gra była szarpana, drużyny grały zrywami. Mało było spięć podbramkowych. Na szczęście Niemcy nie byli tymi Niemcami co zawsze i przegrali. Hiszpanie przez cały turniej grali pięknie i widowiskowo, można się było nimi zachwycać. Tak naprawdę trudno jednoznacznie wskazać piłkarza, który był najlepszy. Hiszpanie po raz pierwszy od niepamiętnych czasów stworzyli drużynę. Wielkie brawa dla Aragonesa, że potrafił z tych indywidualności stworzyć zespół dążący do wspólnego celu. Ten skromny facet ma duży udział w tym sukcesie. Hiszpanie pukali się w głowę, gdy nie zebrał Raula i Gutiego. A jednak wyszło na jego. Zabrał piłkarzy, którzy go nie zawiedli. W tej drużynie wszystko funkcjonowało, jak należy. Jak zwykle znakomita była ofensywa. Nie raz oglądaliśmy piękne akcje po których ręce same składały się do braw. Ale mieliśmy również bardzo dobrą defensywę stanowiącą monolit. Chciałbym podkreślić rolę Senny. Rola defensywnego pomocnika jest bardzo niewdzięczna, rzadko docenia się takich piłkarzy. Senna świetnie czyścił pole, popisywał się dokładnymi zagraniami, miał bardzo mało strat. Świetny turniej tego piłkarza. Wszyscy grali znakomicie, ale ja chciałbym podkreślić wkład Senny, który dawał pewność, że w razie jakieś straty ten Brazylijczyk z hiszpańskim paszportem będzie tam gdzie trzeba i rozbije kolejny atak. Torres może nie rozgrywał jakiegoś wielkiego turnieju, ale to Villa był tym wysuniętym napastnikiem, a Torres miał wiele innych zadań, także w defensywie. W finale jednak zrobił swoje, strzelił bramkę i Hiszpanie zostali mistrzami. Nie chce mi się komentować głupot "eksperta" Jana Tomaszewskiego, który uważa, że przy bramce powinien być odgwizdany faul. Powiem tyle, jeżeli to był faul to nie mam zielonego pojęcia o piłce nożnej. Wielkie brawa dla Hiszpanii. Grali pięknie jak zwykle, a wygrali jak nigdy. Czekali 44 lata na tytuł mistrzów Europy i wreszcie doczekali. Zasłużyli na to prezentując futbol kompletny. Viva Espania!
Tomasz Głowacki: Niemcy zagrali na miarę swoich możliwości czyli słabo i z błędami. Hiszpanie powinni strzelić jeszcze kilka bramek i czuje wielki niedosyt z powodu wyniku, bo powinno z 3:0. W ogóle to Euro jakoś nie powaliło mnie na kolana jeżeli chodzi o poziom emocji. Bez wątpienia było lepsze od tego, które oglądaliśmy cztery lata temu, ale mimo wszystko nie rozumiem zachwytu komentatorów. Widać było wyczerpanie sezonem u zawodników ze ścisłej światowej czołówki. Ciekawie podsumowano to wszystko w dzisiejszej Gazecie Wyborczej, gdzie autorzy zasypali nas statystykami, z których jasno wynika, ze ilość meczów w sezonie miała wpływ na formę poszczególnych zawodników. Jakoś zabrakło na tym Euro gwiazdy - kogoś galaktycznego, kto skupiłby na sobie uwagę obserwatorów. Pojedynczy zawodnicy błyszczeli w jednym, dwóch meczach, a cztery bramki dające Villi tytuł króla strzelców wiele mówią na temat tego turnieju. Zwyciężyła gra zespołowa, piękna i z polotem, ale bez wyraźnego lidera.
Norbert Szamota: Finał rozczarował. Po świetnych taktycznie Niemcach i genialnych technicznie Hiszpanach spodziewałem się ładnej piłki, a dostałem rwane akcje będące wynikiem zmęczenia. Widać, że ten turniej wyczerpał zawodników i dobrze, że już się skończył. Co do samego zwycięzcy to sprawiedliwości stało się zadość. Real Madryt, FC Barcelona, Atletico, Valencia, Getafe, Espanyol to drużyny znane na całym świecie i aż dziw, że ich przedstawiciele nie potrafili w reprezentacji pokazać swoich umiejętności. Wygrana ekipy Aragonesa uratowała też piękno piłki nożnej, której najlepszą reklamą są od wielu już lat gracze z Półwyspu Iberyjskiego.

Brak komentarzy