Primera Division: najgorsi kandydaci Hiszpanii do Ligi Mistrzów?
Bezpośrednie spotkanie dziewiątej z dziesiątą ekipą tabeli na pierwszy rzut oka nie powinno przyciągać uwagi. Gdy jednak zajmują te miejsca drużyny takie jak Malaga i Sevilla to widowisko zapowiada się zupełnie inaczej. W składach obu stron nie trudno znaleźć wielkie gwiazdy. Negredo, Kanoute, Jesus Navas, Capdevila, van Nistelrooy czy Joaquin są dobrze rozpoznawani zarówno na Półwyspie Iberyjskim jak i w Europie. Na razie jednak ci znani i doceniani piłkarze nie potrafią swoich umiejętności udowodnić na boisku.
Podobne problemy z formą cechują obie jedenastki. Malaga od 28 listopada czeka na zwycięstwo w lidze. Ostatnio upokorzyli ją gracze FC Barcelony i Sportingu Gijon, który wygrali odpowiednio 4:1 i 2:1. Jedyne przebłyski swojego potencjału zawodnicy z Estadio La Rosaleda mieli w rywalizacji w Pucharze Króla z Realem Madryt, gdzie przegrali 2:3 i 0:1, dzielnie stawiając opór faworyzowanym „Królewskim”. Sevilla za to w pięciu ostatnich potyczkach zdobyła tylko dwa punkty. Jej największym sukcesem był remis w derbach miasta z Betisem. Wcześniej drużyna trenera Marcelino bezbramkowo zremisowała z Espanyolem i uległa Levante, Realowi Madryt i Rayo Vallecano, tracąc w tych trzech grach w sumie dziewięć bramek.
Goście od 2009 roku pozwolili Maladze zremisować tylko dwa mecze. Historia wcześniejszych potyczek także wskazuje na gości, którzy w ostatnich kilkunastu dniach udowodnili też, że przynajmniej starają się walczyć o punkty. Malaga na własnym boisku tak źle grała jeszcze w czasach, gdy broniła się przed spadkiem z Primera Division. Na tle przyjezdnych wygląda słabo i musiałaby wznieść się na wyżyny, aby przełamać serię meczów bez porażki. Zapowiada się ciekawa walka o punkty i prestiż. Przegrany będzie musiał pożegnać się z marzeniami o dobrym miejscu w lidze w tym sezonie.

Brak komentarzy