Reprezentacja po meczach z Argentyną i Francją - potrzebny jest spokój

Reprezentacja po meczach z...
Piłkarska reprezentacja Polski rozegrała już oba czerwcowe mecze, którym towarzyszyło nie mało zamieszania, głównie tego pozasportowego.


Gra poza terminem FIFA, długa niemożność znalezienia drugiego rywala, przesunięcie miejsca spotkania z Gdańska do Warszawy, ciągłe szukanie afer wokół kadry. To tylko  niektóre kłopoty tego zgrupowania

Trener Smuda gdy dowiadywaliśmy się o terminie spotkania z Francją mówił, że chce zagrać trzy spotkania w krótkim odstępie czasu. Nieudolność naszego związku doprowadziła do tego, że przez długi czas wiedzieliśmy tylko o starciu z Francją, które było poza terminem FIFA. Przez tyle czasu, można by rzec – rzutem na taśmę, zakontraktowaliśmy tylko spotkanie z hmmm.... rokującym na przyszłość, którymś z kolei zespołem Argentyny.

Przed zgrupowaniem w mediach pojawiały się informacje o zwolnieniu Smudy. Nie sądzę, aby zwolnienie „Franca” wyszło nam na dobre. Prawdą jest, że selekcjoner jest teraz innym szkoleniowcem niż gdy prowadził kluby. Ciągła presja, krytyka, rzadkie spotkania z zawodnikami nie służą mu. Stara się zaprowadzić w kadrze spokój i dyscyplinę. Eliminuje, albo pomija w powołaniach najbardziej charyzmatycznych graczy, którzy nie są potulnymi aniołkami i współpraca z nimi nie jest łatwa. Chodzi tu przede wszystkim o Boruca, Żewłakowa, Małeckiego, a i los Peszki też jest niepewny. Co do tego pierwszego to można powiedzieć: Ok, Szczęsny na pewno nie sprawi nam wstydu. Lecz co do Żewłakowa, to pytanie jest następujące: Dlaczego były kapitan, doświadczony zawodnik, inteligentny, charyzmatyczny piłkarz jest odsuwany od kadry z powodu jakiegoś dziwnego wybryku w samolocie? Co więcej, nie sądzę, aby Jodłowiec, czy Wojtkowiak byli zawodnikami lepszymi niż Michał. Małecki i Peszko to tez zawodnicy z charakterem, czego jak widać selekcjoner nie lubi.

Jak mówiło wielu reprezentantów takich jak Kowalczyk, czy Świerczewski: Ta kadra to jest kadra grzeczna, te afery co są teraz to jest nic podłóg tego co myśmy robili. Tylko, że w zespole, który awansował na Mundial w Korei, było naprawdę kilku świetnych zawodników, teraz o takiej kadrze nawet marzyć nie możemy. Wałdoch i Hajto - podstawowa para stoperów Schalke, Wałdoch kapitan tego zespołu, Świerczewski - Marsylia, Bąk - Lens, Olisadebe - Panathinaikos i dalej można wymieniać. Wszyscy Ci zawodnicy stanowili o sile swoich klubów i reprezentacji. W sporej części byli to srebrni medaliści igrzysk w Barcelonie. Był to zespół w którym byli zawodnicy z charakterem i dlatego ich gra nas zachwycała. Co prawda na mistrzostwach nie wyszło i to chyba ze zbytniego rozluźnienia i pewności siebie. Smuda nie powinien wykluczać zawodników sprawiających problemy tylko z nimi rozmawiać, selekcjoner musi być dobrym mówcą i psychologiem.

Po spotkaniach z Argentyną i Francją, można stwierdzić jedną rzecz - dajmy Smudzie spokój. Polacy w obu spotkaniach nie zachwycili (przede wszystkim środek obrony wołał o pomstę do nieba), ale też nie mieliśmy się czego wstydzić. Jeszcze jest czas, selekcjoner może jeszcze zweryfikować taktykę, może jak trafnie zauważyli komentatorzy spotkania z Francją, panowie Szpakowski i Trzeciak, wystawiać Lewandowskiego jako cofniętego napastnika za Pawłem Brożkiem, albo gdy wróci do zdrowia - Irkiem Jeleniem. Wtedy być może byłby problem kto miałby nie grać, bo Mierzejewski w kadrze naprawdę spisuje się wyśmienicie, Obraniak ostatnio nie grał najlepiej, ale w nim drzemie potencjał.

W ataku reprezentacja nie prezentuje się najgorzej i zmiana kilku szczegółów, może sprawić, że gra w ofensywie będzie nam sprawiała jeszcze większą radość. Jeżeli chodzi o obronę to już tak słodko nie jest. Jedynym pewniakiem jest Piszczek. Smuda z niecierpiwością czeka na nadanie obywatelstwa Perquisowi i na wyzdrowienie Boenisha. Ten pierwszy może nam zagwarantować, że gra obronna reprezentacji się poprawi.

O ile spotkanie z Argentyną nie jest tak naprawdę miarodajne i nie pokazało nam siły naszego zespołu, to mecz z Francuzami pokazał nam jej mocne i słabe strony. Argentyńczycy, chodź nie przyjechali w najlepszym zestawieniu, mieli w swoich szeregach świetnych graczy, którzy w wielu reprezentacjach (w tym naszej) odgrywaliby kluczowe role. Argentyńczykom brakowało przede wszystkim zgrania. Francja to był zupełnie inny rywal, świetnie poukładany, widać rękę legendarnego już chyba stopera jakim był Blanc. Ciężko nam było rozpracować obronę rywala, Francuzi świetnie się bronili całym zespołem, a tacy zawodnicy jak np. Abidal sprawiają, że napastnicy mają strach w oczach. Po tym spotkaniu można usłyszeć, że mieliśmy wiele szczęścia, że wszystko dzięki Szcęsnemu. Ja jestem trochę innego zdania. Prawdą jest, że Wojtek parę razy ratował nas z opresji, ale gola strzeliliśmy sobie sami. Francuzi też wybijali piłkę z linii bramkowej i dawali się nabierać na sztuczki techniczne głównie Błaszczykowskiego. Z całą pewnością nie był to mecz do jednej bramki, jak niektórzy starają się o tym spotkaniu mówić. Polacy nie grali najgorzej i dobrze rokuje to na przyszłość.

Ja już teraz nie mogę się doczekać spotkania z Niemcami, chodź nie odbędzie się ono na Stadionie Narodowym (wymarzone otwarcie głównej ary polskiej części EURO), to i tak jeśli zagramy w Gdańsku nic się nie stanie. Niemcy ten mecz potraktują z całą pewnością poważnie, oni będą chcieli po raz kolejny pokazać nam swoją wyższość. Miejmy nadzieję, że stawimy im spory opór, a spotkanie będzie stało na najwyższym poziomie.




Zobacz także:
Piszczek: Potrzebujemy drużyny, a nie kilku zawodników Smuda: W kadrze nie ma leni Utrzymanie piłki oczkiem w głowie Smudy Arbeloa bliski przedłużenia umowy z Realem, zniknie temat Piszczka? Smuda do piłkarza: Nie ruszaj się jak stara krowa! Smuda: Ręczę za to głową

Wasze komentarze
Skomentuj
Dodaj komentarz


Inne blogi
Najczęściej czytane
Kto zdobędzie Puchar Niemiec?
Borussia Dortmund
Bayern Monachium



O nas | Redakcja | Praca | Partnerzy | Reklama | Kanały RSS | Zakłady bukmacherskie

Agencja Reklamowa, Jak sprzedać reklamę , dom reklamy