Siatkarskie podsumowanie roku 2009: europuchary
Sezon 2008/09
Na półmetku ubiegłego sezonu Polska w rozgrywkach europucharowych miała jeszcze kilku swoich reprezentantów. Ze zmiennym szczęściem radzili sobie w najbardziej prestiżowym pucharze. Najpozytywniej zaskakiwał Domex Tytan AZS Częstochowa. Siatkarze trenujący jeszcze wtedy pod okiem Radosława Panasa przed startem sezonu byli raczej spisywani na straty. Może dlatego też to oni w oczach wszystkich wypadli najkorzystniej. Nowy Rok przyniósł kolejne miłe niespodzianki - Akademicy awansowali z grupy i bez kompleksów grali z kolejnymi rywalami. Zaskakująco wyszli zwycięsko ze starcia z murowanym faworytem, Coprą Piacenzą (późniejszym mistrzem Włoch). Nie udało się pokonać Itasu Diatec Trentino z dwoma polskimi siatkarzami - przyjmującym Michałem Winiarskim i rozgrywającym Łukaszem Żygadło. Ale i w tym przypadku dla zbudowanej przed samym startem sezonu z młodych graczy ekipy znajdą sie mocne podstawy do usprawiedliwienia. Siatkarze z Trento w finale Ligi Mistrzów sięgnęli po najwyższe trofeum. Większą presję wywierano na zespole mistrza Polski. Dlatego też ekipa Castellaniego spotkała się z nieco poważniejszą krytyką. Po awansie z grupy i spektakularnym zwycięstwie nad Dynamo Moskwa mogłoby się wydawać, że w meczu z zespołem, z którym bełchatowianie zagrali dwukrotnie w fazie grupowej - Iskrą Odincowo - nic już nie może ich zaskoczyć. Niestety, mecz z Rosjanami zamknął Skrze drogę do finału.
Podobną historię jak częstochowianie przeżyły w Lidze Mistrzyń siatkarki Farmutilu Piła. Na początku rozgrywek wydawały się być w największych tarapatach, wróżono im tylko porażkę. Z powodzeniem jednak podopieczne Matlaka każdym kolejnym meczem udowadniały, że nie stoją jeszcze na straconej pozycji - aż do awansu z grupy. Ich zakończenie europucharowej przygody też można usprawiedliwiać podobnie jak w przypadku częstochowian. W kolejnym etapie zostały wyeliminowane przez Foppapederetti Bergamo, którego siatkarki w finale wywalczyły mistrzostwo. Daleko udało się natomiast zabrnąć siatkarkom Serwińskiego. Muszynianka Fakro po awansie z grupy bez problemu odniosła zwycięstwo nad RC Cannes. Apetyt rósł w miarę jedzenia, a szansa na Final Four była w zasięgu ręki. Niestety, z podobnymi aspiracjami na boisko wybiegły zawodniczki Eczacibasi Zentiva Stambuł i to one miały więcej szczęścia.
W polskiej ekstraklasie sukcesy święciły w tym roku bielszczanki. W fazie zasadniczej przegrały tylko raz! To, że nawet najmocniejszym rywalkom spędzały sen z powiek nikogo nie dziwiło - światowej klasy trener Igor Prielożny i ambitne zawodniczki nie miały nic do stracenia i z meczu na mecz szły przez rozgrywki jak burza. Podobnie było w niższym o szczebel europucharze. Z każdym pojedynkiem pokładano w bielszczankach coraz to większe nadzieje. W ćwierćfinale zmierzyły sie z Urałoczką Jakietynburg. Chociaż faworytkami do triumfu nie były, w swojej świetnej dyspozycji mogłyby pokonać każdego. Niestety trzysetowa porażka przekreśliła marzenia o Final Four. Znacznie gorzej w Pucharze CEV powiodło się Jastrzębskiemu Węglowi i Akademikom z Olsztyna. Po spadku z rozgrywek zespoły dostały jeszcze jedną szansę - puchar z najniższej półki, Challenge Cup. Olsztynianie ponieśli porażkę z włoskim Sisleyem Treviso. Zespół Roberto Santilliego walczył natomiast z całych sił. Najpierw z Fonte do Bastrado Vitoria, potem z Lokomotiwem Kijów. Tymczasem po swoje kolejne zwycięstwo do Polski przyjechał Sisley Treviso. Nie bez wysiłku wygrali, ale w rewanżu to jastrzębianie przechylili szalę szczęścia na swoją stronę - 3:1 dało im awans do Final Four! Scenariusz rysował się bardzo korzystnie - Jastrzębski Węgiel trafia na teoretycznie najsłabszy w stawce Tomis Constanta i zostaje głównym faworytem do zdobycia pucharu. Rumuński rywal został pokonany dość łatwo, a w finale szczęścia zabrakło (miło prowadzenia w setach 2:1!). Trofeum Pucharu Challenge trafiło w ręce Arkasu Izmir, w składzie z Piotrem Gruszką. Miało być jak nigdy, skończyło się jak zwykle...
Sezon 2009/10
Tymczasem start w kolejny sezon mógł poprawić nastroje nawet najbardziej zawiedzionych edycją poprzednią. Europejska Konfederacja Siatkówki doceniła poziom polskich zespołów i przyznała w Lidze Mistrzów i Mistrzyń po "dzikiej karcie". Dlatego w najwyższym rangą pucharze siatkarzy oprócz PGE Skry Bełchatów i Asseco Resovii Rzeszów znalazł się także Jastrzębski Węgiel, a w rozgrywkach siatkarek udział biorą oprócz Banku BPS Muszynianki Fakro i Aluprofu Bielsko-Białej, także siatkarki z Dąbrowy Górniczej.
Jak na razie w Lidze Mistrzów najgorzej radzi sobie doceniony przez CEV Jastrzębski Węgiel. Siatkarze ze Śląska trafili do bardzo trudnej grupy - z Panathinaikosem Ateny z rozegraniem Pawła Zagumnego, mistrzem Włoch CoprAtlantide Piacenzą oraz zespołem dotychczas postrzeganym jako najmocniejszy w rozgrywkach, niemieckie VfB Friedrichshafen pod kierunkiem Steliana Moculescu. Jastrzębianie na półmetku fazy grupowej nie odnieśli jeszcze żadnego zwycięstwa. PGE Skra po kompromitacji na inaugurację Ligi Mistrzów (z Cai Truel sprawdziło się powiedzenie "kto prowadzi 2:0, przegrywa 2:3"), z następnych kolejkach notuje czyste i zasłużone zwycięstwa przed własną publicznością. W Nowym Roku rozgrywki europucharowe kontynuować będzie na prowadzeniu w grupie. W wyśmienitej sytuacji znajduje się Asseco Resovia - najlepsi zawodnicy w najlepszej formie i na półmetku tylko zwycięstwa. I oby tak dalej. Z powodzeniem w Lidze Mistrzyń radzą sobie muszynianki. Po trzech kolejkach zajmują w grupie fotel lidera, po fanstastycznym prezencie gwiazdkowym - wygraną nad faworytkami, Asystelem Novarą. Enion Energia Dąbrowa Górnicza ze zmiennym szczęściem - w meczu kolejki drugiej pewnie zwyciężyły nad ASPTT Mulhouse (w jednym z setów dąbrowianki prowadziły aż 10:1!), w meczu ostatniej kolejki poniosły porażkę. Szanse na awans jeszcze nie są przekreślone. Wszystko jednak będzie zależało od taktyki, szczęścia, ambicji i pewności siebie śląskiego zespołu. Aluprof Bielsko-Biała chwalony za ubiegłosezonowe występy w Pucharze CEV, w najbardziej prestiżowym europucharze całkowicie nie potrafi się odnaleźć. Ale czy najlepszym rozwiązaniem było zwalnianie światowej klasy trenera? Teraz obowiązki Prielożnego obejmie drugi trener, Mariusz Wiktorowicz. Szkoleniowiec będzie miał za zadanie wyprowadzenie zespół bielszczanek z europucharowego "dołka", co nie jest niemożliwe, jak pokazuje przykład pilanek sprzed sezonu...
Cztery polskie zespoły rywalizują również w Pucharze Cev. Za nimi dopiero 1/16 finału - bez rewelacji. Siatkarki PTPS Piła zagrały dwa bardzo wyczerpujące spotkania z Volero Zurich. Na szczęścia na korzyść polskich zawodniczek. Mniej szczęścia miała Impel Gwardia Wrocław, która dwukrotnie poległa z Rabita Baku. Wrocławianki europucharowa przygodę kontynuować będą w Challenge Cup. Przeprawa Akademików z Częstochowy to dwumecz z przygodami. Niestety niemiłymi. Mimo awansu do kolejnego etapu Pucharu CEV po wygranej z złotym secie w meczu z Generali Unterhaching, ekipa Grzegorza Wagnera traci fundamentalnego gracza. Miejmy nadzieję, że mimo braku poważnie kontuzjowanego w czasie meczu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle Dawida Murka, częstochowanie nie dadzą się ograć Montpellier Volley. ZAKSA natomiast po siedmiu latach wraca na europejskie parkiety i od razu mocnym akcentem zaczyna na nowo budować swoją europucharową historię. Po dwóch wygranych awansują do 1/8 finału, w którym natkną się na niełatwego do pokonania rywala - Crvene Zvezde Belgrad. Zespół ten w ubiegłym sezonie grał jeszcze w Lidze Mistrzów.
Sezon trwa, a wszystkie zespoły nadal są w grze. Wszystkim polskim ekipom życzymy odwagi i samych sukcesów na europejskich parkietach!

Brak komentarzy