Topliga: Rewanż za poprzedni rok (zapowiedź)

Topliga: Rewanż za...
W sobotę o godzinie 16:00, na stadionie Oławka we Wrocławiu, zostanie rozegrany mecz półfinałowy Topligi. W tym spotkaniu Panthers Wrocław zmierzą się z Warsaw Eagles.

Gospodarz: Panthers Wrocław (7-1)
Gość: Warsaw Eagles (5-3)
Data i godzina: 2 lipca, godz. 16:00
Stadion: Oławka, ul. Na Niskich Łąkach 8, Wrocław
Liga: Topliga
Bilety: 20 i 15 PLN

Rozgrywki Topligi wchodzą w decydującą fazę. W nadchodzący weekend rozegrane zostaną dwa starcia, których stawką będzie awans do XI SuperFinału. Pary półfinałowe tworzą: Panthers Wrocław z Warsaw Eagles (ten mecz odbędzie się w sobotę) oraz Seahawks Gdynia z Lowlanders Białystok (zmierzą się w niedzielę w Gdyni).
Wrocławianie przystąpią do zmagań w doskonałych nastrojach. W ostatniej kolejce udało im się pokonać na wyjeździe Seahawks i tym samym wywalczyć pierwsze miejsce w tabeli. W całych rozgrywkach Pantery uległy tylko raz – właśnie w konfrontacji z gdynianami na samym początku sezonu. Od tego momentu podopieczni Nicka Johansena kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa, pokonując swoich rywali średnio różnicą 35 punktów. Ofensywa prowadzona przez Stevena White’a zdobyła w ośmiu meczach aż 349 oczek i tym samym jest najskuteczniejszą w tej edycji Topligi. Nic dziwnego, że Konrad Paszkiewicz, defensywny liniowy Eagles, upatruje szans na triumf w ograniczeniu tej formacji: - Kluczem do wygranej może być zatrzymanie akcji biegowych rywali. Nie ujmuję nic skrzydłowym Panthers, wśród których jest wielu reprezentantów Polski jak chociażby Tomasz Dziedzic czy Patryk Matkowski, ale to Rickey Stevens ma na koncie 17 przyłożeń i według Centrum Statystyk Topligi - średnią ośmiu jardów na bieg. Muszę, przyznać, że jest to naprawę imponujący wynik.

Eagles nie mogą pochwalić się aż tak dużymi zdobyczami. Ten sezon od samego początku nie układa się po ich myśli. Trzy porażki w sześciu meczach sprawiły, że Orły musiały walczyć o prawo do gry w półfinale w Rundzie Dzikich Kart. Tam jednak, już bez większych trudności, warszawianie odprawili z kwitkiem najpierw poznańskie Kozły, a następnie Husarię Szczecin. I ostatecznie wywalczyli awans do kolejnej rundy. Jeśli spojrzeć na postawę formacji ofensywnej to w ilości zdobytych punktów warszawianie plasują się na drugim miejscu z 273 oczkami, ale trzeba pamiętać, że dwa ostatnie mecze rozegrali z teoretycznie słabszymi rywalami. Najgroźniejszą bronią Eagles w tej chwili są Andre Whyte oraz Charles McCrea, którzy świetnie poruszają się z piłką. Spostrzeżenia te potwierdza Jakub Głogowski, manager Panthers, który jednak zwraca uwagę również na dobrą postawę warszawskich skrzydłowych: - Nie będziemy ukrywać, że w chwili obecnej uznajemy akcje biegowe za najgroźniejszą broń Eagles. Skłamalibyśmy jednak mówiąc, że nasza obrona nie przygotowuje się do odcinania skutecznych podań, ponieważ musimy pamiętać, że Jakub Kłoskowski czy Tomek Ochnio to klasowi zawodnicy i wymagają stałej uwagi i krycia. W każdym meczu sztab Orłów rotuje składem i powinniśmy być gotowi na każdą taktykę.

Gra Eagles z meczu na mecz wygląda coraz lepiej, ale teraz przyjdzie im zmierzyć się z najtrudniejszym z możliwych przeciwników, który dodatkowo już pokonał ich w tym roku. W bezpośrednim pojedynku Panthers bez żadnych trudności zwyciężyli 44:2. W tym starciu Eagles byli całkowicie bezradni. Ale przed półfinałami w obu obozach panuje przekonanie, że będziemy świadkami wyrównanego widowiska: - Oni nie raz pokazali że są naprawdę groźną drużyną, bez większych problemów awansowali do fazy play-off wysoko pokonując Husarię. Widać, że wyciągają wnioski i do każdego spotkania przygotowują się coraz lepiej. Jednak forma naszego zespołu również rośnie. Mamy nadzieję, że spotkanie będzie zacięte – komentuje Głogowski.

Konrad Paszkiewicz dodaje: - Z każdym meczem stajemy się coraz lepsi, oswajamy się z nowym playbookiem, a dodatkowo część kluczowych zawodników będzie wreszcie mogła wybiec na boisko, jak chociażby Daniel Tarnawski czy Piotr Kuźniarek. Mecz z Seahawks pokazał, że potrafimy grać na wysokim poziomie, ale należy pamiętać też, że jesteśmy w przebudowie – mamy bardzo wielu nowych futbolistów, dlatego potrzebujemy jeszcze trochę czasu. Panthers są naprawdę mocną i kompletną drużyną, co pokazują zarówno na naszym podwórku jak i w Europie,  ale play-offy rządzą się swoimi prawami i wszystko może się zdarzyć.

Jeśli spojrzymy na grę obronną obu zespołów to Pantery wręcz dystansują rywali o kilka długości. Zaledwie 68 straconych punktów w zestawieniu ze 129 Eagles nie pozostawia wątpliwości, kto będzie faworytem. Znalezienie recepty na pokonanie niezwykle skutecznej defensywy wrocławian spędza sen z powiek trenerom Orłów: - Nasz sztab szkoleniowy cały czas ciężko nad tym pracuje. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ poza wieloma reprezentantami Polski, jak Szymon Adamczyk czy Kamil Ruta, występują tam również świetni zagraniczni futboliści - Josh Alaeze, rozkręcający się z meczu na mecz oraz weteran boisk PLFA, Deante Battle – komentuje Paszkiewicz.

Prostsze zadanie będzie miał atak Panter, bowiem defensywa Orłów nie zachwyca. Jakub Głogowski w ten sposób widzi możliwość jej pokonania: - Nasze ostatnie spotkanie z Seahawks, upłynęło pod znakiem akcji biegowych, a to głównie dlatego, że rozgrywający Bartek Dziedzic miał spore problemy z nadgarstkiem, co zdecydowanie utrudniało rzucanie. W nadchodzącym meczu chcielibyśmy w miarę możliwości sprawdzić różnorodne zagrywki ofensywne, można zatem liczyć na zdecydowanie bardziej zbilansowany atak, ale na pewno o tym zadecyduje przebieg starcia.

Sobotni mecz może być dla Eagles rewanżem za ubiegłoroczny półfinał. Wówczas scenariusz wyglądał bardzo podobnie. Pantery po zajęciu pierwszego miejsca w lidze mierzyły się z klubem z czwartego miejsca. W poprzednim sezonie Orły musiały uznać wyższość Panthers. Wrocławianie łatwo wygrali 47:9 już do przerwy prowadząc 33:9. Zwycięstwo w tym spotkaniu dało im szansę walki w finale o tytuł mistrzów Polski. Teraz mają nadzieję na powtórzenie scenariusza i awans do najważniejszej batalii roku. Jakub Głogowski zapytany o to, z kim Panthers chcieliby zagrać w XI Superfinale, odpowiada: - Nie ma to dla nas znaczenia. W pierwszej kolejności musimy do niego się dostać. Spotkanie z Lowlanders byłoby świetną zapowiedzią SuperFinału i pewnym odświeżeniem. Któż by jednak nie liczył na okazję do rewanżu i kolejny odcinek sagi Panthers - Seahawks?

Konrad Paszkiewicz z Eagles, w odpowiedzi na to samo pytanie bez wahania wskazuje swojego wymarzonego przeciwnika: - W finale najbardziej chcielibyśmy spotkać się z Seahawks. Byłoby to świetne widowisko dla kibiców, ponieważ nasze mecze praktycznie zawsze przybierają formę „dreszczowca”. Byłaby to też świetna okazja do rewanżu za przegraną w ostatnich sekundach w sezonie zasadniczym.

Sobotni półfinał będzie szóstym bezpośrednim starciem Panthers z Eagles. Dotychczas aż pięciokrotnie zwyciężała drużyna z Wrocławia, a zaledwie jeden raz mogli cieszyć się z wygranej Orły. Na triumf swoich ulubieńców kibice z Warszawy czekają od maja 2014. Czy doczekają się drugiego w historii zwycięstwa swojej drużyny nad klubem z Wrocławia i awansu do XI SuperFinału, czy może to Panthers podtrzymają swoją serię i po raz kolejny okażą się lepsi?




Zobacz także:
Płocki finał szóstego sezonu PLFA 8 Wysokie zwycięstwo reprezentacji w 10. rocznicę PLFA Topliga dla mistrzowskich Sokołów! SuperFinałowa dominacja Panthers Wrocław XI SuperFinał Topligi: Panthers Wrocław - Seahawks Gdynia (zapowiedź) Niewiele ponad tydzień do SuperFinału

Wasze komentarze
Skomentuj
Dodaj komentarz


O nas | Redakcja | Praca | Partnerzy | Reklama | Kanały RSS |