Trek-Segafredo podsumowuje Tour de Pologne

Trek-Segafredo podsumowuje...
Finisz jedynego w Polsce wyścigu World Tour nie zakończył wcale dyskusji o jego przebiegu. Dramatyczne warunki pogodowe skutkowały wykluczeniem z rywalizacji 86 kolarzy po 5. odcinku i odwołaniem 6. etapu.

Zapytaliśmy co na ten temat sądzą członkowie teamu Trek-Segafredo, w tym zdobywca 2. miejsca w klasyfikacji generalnej - Fabio Felline.  

Choć morderczy odcinek Wieliczka-Zakopane przetrzebił skład Trek-Segafredo, a finalnie w ostatnim etapie Tour de Pologne - „czasówce” po ulicach Krakowa, udział wzięło jedynie trzech zawodników teamu, cieszyli się oni sporym sukcesem. 26-letni Fabio Felline, kończąc 25 kilometrową trasę z czasem 29 min 48 sekund, zdobył drugie miejsce w klasyfikacji generalnej wyścigu. Osiągnięcie tym większe, że nie dalej niż kilka miesięcy temu Włoch odniósł poważne obrażenia twarzy, czaszki i szyi, które na dłuższy czas wykluczyły go z rywalizacji. Udział w Tour de Pologne zapowiadano jako jego wielki powrót. - Od początku miałem jedno założenie i cel do zrealizowania - każdego dnia dać z siebie tyle ile mogę - zdradza Fabio Felline, kolarz Trek-Segafedo. - Po zajęciu 4. miejsca po etapie 5. uwierzyłem, że możliwe jest dotrzeć do czołówki. To pomogło mi znaleźć w sobie jeszcze więcej energii i motywacji, by dążyć do zdobycia jak najlepszej pozycji. Drugie miejsce w generalnej klasyfikacji jest dla mnie bardzo ważne i ogromnie mnie cieszy - dodaje. Jak podkreśla Dirk Demol, pierwszy Sport Director teamu Trek-Segafredo na Tour de Pologne, sukces Felline w pełni spełnił jego oczekiwania: - Na początku zawodów mieliśmy różne cele. Bardzo chcieliśmy mieć przynajmniej jednego zawodnika w gronie TOP 10 i  to się udało. Tour de Pologne należy do najważniejszych, międzynarodowych wydarzeń kolarskich, przy tym jest niezwykle różnorodny - dlatego tym bardziej dokonanie Fabio jest dla nas budujące. Staraliśmy się nie wywierać na nim presji, ale był bardzo zmotywowany i dzięki temu wrócił do najwyższej formy. 

Sukces Trek-Segafredo nie był jednak oczywistą kwestią, szczególnie po dramatycznym, piątym dniu wyścigu. 225 kilometrowy etap na trasie Wieliczka-Zakopane obfitował w deszcz, ograniczająca widoczność mgłę i kilka kraks, które wykluczyły z udziału m.in. Eugenio Alafaciego i Stjina Devoldera. Ostatecznie, odcinek ten pokonał także Rydera Hesjedala, Marco Coledana i zwycięzcę 3. etapu - Niccolo Bonifazio. Następnego dnia, utrzymujące się fatalne warunki pogodowe zadecydowały o anulowaniu rywalizacji. - Decyzję o odwołaniu szóstego etapu w Bukowinie uważam za absolutnie uzasadnioną i słuszną. Dalsza jazda w takich warunkach byłaby po prostu bardzo niebezpieczna - ocenia Fumiyuki Beppu, kolarz Trek-Segafredo. - Anulowanie etapu zdarza się nawet na największych tourach, czasami nie ma innego wyjścia. Warto, abyśmy mieli wpływ na tak istotne decyzje i dysponując raportami pogodowymi, w sytuacji wyjątkowo niekorzystnej aury współdecydowali o tym, czy wyścig powinien się odbywać. Oczywiście mamy świadomość tego, że jesteśmy zawodowcami, którzy mają być przygotowani nawet na bardzo trudne warunki, a rywalizacja rządzi się swoimi prawami - odbywa się nie tylko dla nas, ale przede wszystkim dla kibiców, którzy chcą przeżyć sportowe emocje oraz dla sponsorów i reklamodawców. Jednak zdarzają się sytuacje, w których zdrowie i życie zawodników jest ważniejsze - dodaje Beppu. 

Opinię tę popiera również Sport Director teamu Trek-Segafredo, Dirk Demol: - W takiej sytuacji jak podczas Tour de Pologne, źródłem wypadków była wyjątkowo niesprzyjająca w weekend pogoda. Dlatego tym bardziej raz jeszcze warto podkreślić, że decyzja organizatorów o anulowaniu etapu była słuszna. Droga była naprawdę w złym stanie, niektóre fragmenty były całkowicie przykryte wodą, co jest dla zawodników bardzo niebezpieczne. Choć wiadomo, że zawsze są to decyzje trudne, bywają sytuacje, takie jak w Bukowinie, gdy odwołanie etapu jest najlepszym rozwiązaniem - ocenia Demol, komentując jednocześnie zauważalną w ostatnim czasie wzrastającą częstotliwość kraks na trasach. W trwającym równolegle Tour de France, urazem pleców wymagającym operacji zakończył się wypadek zawodnika Trek-Segafredo Edwarda Theunsa. - Przyczyn zwiększonej ilości sytuacji, które obserwujemy w ostatnim czasie, upatrywałbym m.in w zbyt dużej liczbie drużyn i uczestników dopuszczanych do wyścigów. To powoduje, że na odcinkach robi się zbyt tłoczno. Utrudnieniem jest również sporo dodatkowych pojazdów na trasie przejazdu - samochodów, motocykli oraz mediów. Oczywiście obecność dziennikarzy podczas takich wydarzeń jest bardzo potrzebna, wskazana i ważna dla nas, ale trzeba mieć świadomość, że w pewnym stopniu zwiększa to ryzyko ewentualnych kolizji. Ograniczyłbym więc liczbę drużyn do 20, a skład zawodników do maksymalnie 7 w każdym z zespołów - ocenia Sport Director Trek-Segafredo. 

Choć doniesienia z piątego etapu Tour de Pologne brzmiały groźnie, lekarz teamu Nino Daniele zdradza, że kondycja kolarzy, którzy zmuszeni byli wrócić do domu jest dobra: - W kwestii stanu zdrowia zawodników, którzy nie ukończyli tegorocznego TdP, to na szczęście wieści są pozytywne. Okazało się, że mimo pierwotnej diagnozy, noga Eugenio Alefaciego nie jest złamana. Na dniach będzie mógł rozpocząć kolejne treningi. Pozostali również wracają do dobrego zdrowia. Całe szczęście, najedliśmy się dużo strachu, ale konsekwencje nie są zbyt poważne. Jak dodaje Dirk Demol: - Utrata ponad połowy drużyny w trakcie trwania wyścigu dotknęła jednak nie tylko nas. Rywalizacji nie ukończyła prawie połowa ze wszystkich rozpoczynających ją zawodników. Warto w takich sytuacjach pamiętać, że swój udział w finalnym sukcesie mają również ci, którzy już wrócili do domu. 

Ich odpoczynek nie będzie jednak trwał zbyt długo. Z końcem lipca staną oni do rywalizacji w klasyku w San Sebastian, w sierpniu zaś m.in. w Arctic Race of Norway oraz słynnym Vuelta a Espana. Jak zapowiadają przedstawiciele Trek-Segafredo, także tam można spodziewać się sukcesów. Pozyskanie nowego sponsora - włoskiego producenta kawy, to według kierownictwa teamu, działanie które pozwala zachować zespołowi stabilność i gwarantuje możliwości rozwoju. - Dla nas jako marki Segafredo to, że możemy sponsorować taki zespół jest dużą radością. Pasja, profesjonalizm i serce z jakim podchodzimy do tego, co robimy to cechy, które łączą nas z drużyną Trek-Segafredo - komentuje Monika Dutkiewicz, Prezes Zarządu Segafredo Zanetti Poland. - Zgodnie z tym, co w grudniu poprzedniego roku ogłosił CEO naszej grupy Massimo Zanetti, umowa sponsorska podpisana została na 3 lata, licząc od stycznia 2016 roku. Myślę więc, że Segafredo Zanetti będzie jeszcze przez długi czas dostarczała zawodnikom i członkom ekipy odpowiednich dawek kofeiny, wspierających ich dodatkowo w dostarczaniu fanom wielu sportowych emocji - dodaje Monika Dutkiewicz. 

Jak potwierdza lekarz teamu Trek-Segafredo, takie połączenie kolarstwa i kawy jest jak najbardziej słuszne. - Pijemy jej bardzo dużo, zarówno ze względu na jej pobudzające oddziaływanie, jak i to, że sprawia nam to przyjemność. Zwłaszcza w busie, który jest wyposażony w ekspres kapsułkowy, ekipa wypija naprawdę sporo filiżanek. Każdy z kolarzy spożywa 1-2 espresso przed wyścigiem - zdradza Nino Daniele. 








Zobacz także:
Tour de Pologne Kobiet: Neff triumfuje! Światowy poziom w polskim wydaniu, czyli jak 73. Tour de Pologne oceniają uczestnicy? Tour de Pologne Kobiet: historyczny, pierwszy etap dla Neff Tour de Pologne: "czasówka" dla Dowsetta, triumf Wellensa! Tour de Pologne: Wellens zwycięzcą 5. etapu i nowym liderem!

Wasze komentarze
Skomentuj
Dodaj komentarz


O nas | Redakcja | Praca | Partnerzy | Reklama | Kanały RSS |