Wypowiedzi po meczu Jadar Radom - Neckermann AZS Politechnika
Radosław Rybak (kapitan Neckermann AZS Politechniki Warszawskiej): Zarówno my, jak i Radom nie chcieliśmy znaleźć się w takiej sytuacji, ale tak wyszło. Wiadomo, to są takie mecze o wszystko i jest dużo emocji, nerwów. Mecz bardzo zacięty. Dobrze, że wygraliśmy. Myślę, że w Warszawie też będzie będzie niełatwo, ale gramy na swojej hali. Tutaj było ważne, aby coś wywieźć z Radomia. Udało się i jesteśmy z tego zadowoleni. Myślę, że to nam troszeczkę pomoże.
Maciej Pawliński (kapitan Jadaru Sport Radom): Mecz bardzo wyrównany. Jedna piłka mogła decydować o tym, która drużyna wygra i tak się stało. Mecze między Radomiem a Warszawą zawsze są wyrównane i rzadko się kończą w trzech setach. Przeważnie kończy się 3:2, tak jak dzisiaj. To znaczy, że czeka nas trudna przeprawa. Ten mecz był bardzo ważny z punktu psychologicznego. Przegraliśmy go, ale to nie znaczy, że jesteśmy skazani na porażkę w następnych spotkaniach. Tak jak mówiłem, zawsze między nami jest wyrównana rywalizacja i pozostaje nam tylko wierzyć w to, że w następnym meczu w środę, w Warszawie, to my zejdziemy z parkietu jako zwycięzcy.
Radosław Panas (trener Neckermann AZS Politechniki Warszawskiej): Przede wszystkim cieszymy się ze zwycięstwa. Jest to bardzo ważne dla nas z kilku względów. Twardy, męski bój. Dwie i pół godziny naprawdę dobrej gry, z jednej i z drugiej strony. Szala się przechylała raz w tą, raz w tą. Cieszę się, że chłopcy wytrzymali presję tego parkietu. Wprowadziliśmy kilka nowych wariantów i to też zadziałało w początkowej fazie meczu. Bardzo emocjonujące spotkanie, trzymające w napięciu od pierwszej do ostatniej akcji. To są play-outy, nikt nie chce spaść. Wszyscy walczą o każdą piłkę i każdy punkcik.
Jan Such (trener Jadaru Sport Radom): Straciliśmy atut własnego boiska. Tak jak Radek mówił, po bardzo ciężkim, twardym boju. Ja niestety, nie mam właściwie dużego pola manewru. Gramy cały czas szóstką. Wykorzystuję wszystkie zmiany, ale to jest zagrywka, ewentualnie wzmocnienie bloku, to są sekundy gry. Pozostało nam sześciu ludzi i muszą oni dociągnąć do końca. Tak jak kapitan powiedział, od pewnego czasu, z Warszawą walczymy po 3:2. Zaskoczyła nas Politechnika. Szczególnie doskonale, nie tak w przyjęciu, jak w obronie grał Wojtaszek. Nie było Maciejewicza, nie było na kogo zagrywać. Przyjęcie w sumie mieli lepsze. Wygraliśmy blok, 14 do 9. Bardzo duża ilość błędów własnych po naszej stronie. Szesnaście ataków w aut, niewymuszonych, w tym pięć Wojtka Żalińskiego i pięć Roberta Prygla. W sumie szesnaście takich własnych błędów powoduje to, że przegraliśmy mecz. Trzeba te błędy wyeliminować. Sytuacja robi się trudna, jednak trzeba grać do końca.

Brak komentarzy