Wypowiedzi polskich biathlonistek po sztafecie w Oslo

Wypowiedzi polskich...
Polki w składzie Monika Hojnisz, Weronika Nowakowska, Kamila Żuk, Magdalena Gwizdoń zajęły siódme miejsce w biegu sztafet 4x6km w Oslo. Był to ostatni sztafetowy występ Nowakowskiej, a zarazem debiut w tej konkurencji Żuk.

MONIKA HOJNISZ:

- Niestety znów nie czuję się dobrze. Nie mam pojęcia co się stało. W Kontiolahti nie było jeszcze tak najgorzej, a tutaj od początku czuję się źle, co objawia się ogromnym bólem głowy. Sprint był ogromną wpadką. Dwie minuty straty w biegu to była przepaść. Nie czułam się na siłach, aby pobiec w sztafecie. Podsunęłam trenerowi pomysł, aby startowała Kinga Mitoraj, ale zdecydowano inaczej. Dałam z siebie wszystko, szkoda, że dało to tylko piętnaste miejsce po mojej zmianie.

- Po drugim strzelaniu wyglądało to jeszcze jako tako, ale ostatnie okrążenie znów okazało się dla mnie za mocne. To niby tylko dwa kilometry, a ten dystans też potrafi nieźle sponiewierać. Wiatr podczas zawodów wiał w zupełnie inną stronę niż podczas przystrzeliwania. Czasami wiatr jest zmienny ciężko jest nam wyczuć jak mocnej korekty mamy dokonać. Stąd te pudła w pierwszych strzałach.

WERONIKA NOWAKOWSKA:

- Wydaje mi się, że godnie pożegnałam się ze sztafetą. Nie byłam w stanie wykrzesać z siebie więcej na trasie. Jest mi przykro kiedy na trasie wyprzedzają mnie zawodniczki, z którymi przez ostatnie trzy miesiące wygrywałam bez żadnego problemu. Niestety znów jestem przeziębiona. Wszystko co wydarzyło się na igrzyskach oraz tuż po nich odbiło się na moim zdrowiu.

KAMILA ŻUK:

- Występ w sztafecie mieszanej na igrzyskach zrobił na mnie większe wrażenie. Do tego startu podeszłam z marszu, nie nakładałam na siebie zbyt dużej presji. Chciałam zrobić to co się udało w sprincie. Nie stresowałam się tym biegiem. Warunki na strzelnicy tylko pozornie wyglądały na idealne. Wiatr może nie był mocny, ale za to bardzo zmienny. Przybiegając na strzelnicę obserwowałam chorągiewki. Początkowo wyglądały tak jak podczas przestrzeliwania, ale po dwóch strzałach kierunek się zmienił. Nie zrobiłam korekty i stąd pewnie zrobiły się dwa błędy.

- Uwielbiam to miejsce. Kocham tu trenować i startować, ale czuję też, że to koniec sezonu. Walczę od początku do końca, ale nie mam już tej świeżości, co wcześniej. Po powrocie z Otepaa byłam chora i bardzo zależało mi na tym by jak najszybciej dojść do stanu zdrowia umożliwiającego występ tutaj.

TOBIAS TORGERSEN:

- Mam mieszane uczucia po tym starcie. Nie było on ani zły, ani dobry. Magda Gwizdoń pokazała, że jest teraz w bardzo dobrej formie i potrafi podjąć rękawicę. Kamila Żuk wciąż imponuje formą biegową, ale zużyła zbyt dużo dodatkowych pocisków. Poza tym wciąż musi poprawić czas strzelania w postawie leżąc. Monika Hojnisz i Weronika Nowakowska są osłabione i daleko im do optymalnej dyspozycji. Jestem jednak usatysfakcjonowany ich postawą na trasie i na strzelnicy. Mimo problemów zdrowotnych robiły wszystko by wspomóc drużynę.




Zobacz także:
ME w Dusznikach-Zdroju: Hojnisz szósta w biegu na dochodzenie na 10 km PŚ w Novym Mescie: Hojnisz siedemnasta w sprincie na 7,5 km PŚ w Pokljuce: Hojnisz czternasta w biegu pościgowym na 10 km PŚ w Pokljuce: triumf Dahlmeier w sprincie na 7,5 km, punkty Hojnisz i Gwizdoń Świetny wynik Kamili Żuk, udany debiut Bieleckiej w biathlonie

Wasze komentarze
Skomentuj
Dodaj komentarz


O nas | Redakcja | Praca | Partnerzy | Reklama | Kanały RSS |